Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Jak Ci się żyje w Singapurze?

Skończył się już Ramadan, więc pobożni muzułmanie przestali pościć, założyli swoje tradycyjne stroje i pognali do meczetu. W tym roku w strojach i dekoracjach dominował kolor czerwony i biały, bo dzień po Hari Raya wypadły 48 urodziny Singapuru. Jako tkanka w Singapurze obca i niemuzułmańska dostaliśmy od losu czterodniowy weekend, więc lenimy się bezwstydnie tym bardziej, że ostatnio mocno się napracowaliśmy. Dzieciak przez kilka dni walczył z zawiłościami ratio, Żywiciel był wyzyskiwany przez korporację, a Kura została zagoniona do prac społecznych w szkole.









W związku z urodzinami Singapuru i stosunkowo dużą ilością muzułmanów w uczących się w szkole Przychówka ustalono, że szkoła zorganizuje wspólne obchody Nacional Day i Hari Raya. To już nie pierwszy raz gdy uczestniczyliśmy w takim świątecznym miksie, więc nie byliśmy zdziwieni.





Bardziej szokowało nas ogólne szaleństwo przygotowań. Do roboty zagoniono wszystkie wolontariuszki oraz leniwą panią z biblioteki, która wyprodukowała prawie 500 ketupatów, oczywiście w kolorach narodowych.


Kura jako kobieta o wzroście niewiele ponad 160 cm została przydzielona do sekcji koszykówki i miała pomagać w organizacji dnia sportowego na świeżym powietrzu. Gdy wszystko było dopięte na ostatni guzik, a dzieci gotowe do zabawy rozpadało się po singapursku i cała zabawa musiała zostać przeniesiona do klas. Zmagania sportowe były nudne, ale dzieciaki dziwnie radosne i podekscytowane. Brzydka pogoda nie przeszkadzała im w śpiewaniu singapurskich piosnek i chwaleniu najwspanialszego na świecie rządu.


Tegoroczna piosenka "One Singapore" w wykonaniu uczniów brzmiała tragiczne, ale nikt się tym nie przejął. Wszyscy przepełnieni dumą narodową pomachali flagami, dwukrotnie odśpiewali hymn i życząc Singapurowi Wszystkiego Najlepszego uśmiechali się życzliwie.
  • Słuchaj, a jak Tobie się żyje w Singapurze? - zapytał pewien Chińczyk
  • Świetnie - powiedziała Kura
Kura, która całe dnie się leni i zmusza męża do chodzenia w pomiętych koszulach bez guzika naprawdę ma klawe życie. Nawet biletów do cyrku nie musi kupować, bo życie w Singapurze to jeden wielki cyrk.

12 komentarze:

Dzięki za mundurki harcerskie.Ewidentne widać brak odznaki "Estety ubraniowego", co nie tytlko guziki przyszyje ale i koszule wyprasuje :D
Te ketupaty wyglądają jak nasze zabawki na choinkę - tylko czy plastikowa otoczka nie szkodzi pierogom?
Cztery dni weekendu... Jak na Singapur - szaleństwo.
Pozdrawiam

W środku oryginalnych ketupatów jest ryż, ale wtedy otoczka zrobiona jest z liści bananowca lub innego nieszkodliwego tworzywa. Te które widać na zdjęciu to ketupaty zreformowane z cukierkami w środku. :)

Ależ piękna dziewczyna w tej niebieskiej "sukience" Z takimi słicznymi dziewczynami kojarzy mi się własnie Singapur..:)

Kura w sekcji koszykówki...hehe...:)

Ta dziewczyna w niebieskiej sukience ma 3 dzieci i prawie 4 dychy na karku... jest Malajką i nigdy nie widziałam jej z chustką na głowie. Tak wiem życie jest niesprawiedliwe, a proces starzenia często o Azjatkach zapomina.

:D Niezłe :D W Polsce też są takie kobiety, znam co najmniej kilka - aczkolwiek to wyjątki, a w Azji reguła. Na pociechę rodaczkom dodam - że mając lat 20 wyglądają jak 15-latki i nikt nie traktuje ich poważnie. A z chłopcami jest jeszcze gorzej, jako- tako męskiego wyglądu nabierają po trzydziestce (i to nie wszyscy).

Kuro czytam od niedawna twój blog.Musze powiedzieć ze jest bardzo wciągający i interesujący.rzuca mi się w oczy czasem jezyk jak opisujesz pewne zdarzenia kulturowe kiedy masz kiepski dzień. ,,nie muszę kupować bilety do cyrku bo Singapur jest cyrkiem" nie brzmi dowcipnie tylko rasistowsko- ksenofobicznie.miej to na uwadze. Wiele lat mieszkałem w Japonii,Wietnamie,Chinach pewne zwyczaje są dla Europejczyków obce ale wystrzegajmy się języka który z nich drwi.pozdrawiam Gaijin

Az niesamowita, jeszcze na nią zerkam i nie mogę sie napatrzeć.:)

Gaijin Ty sam nadajesz pejoratywne znaczenie słowu: "Cyrk", więc nie ja jestem adresatem Twoich pretensji.

Szunupia w wiesz, że wszystkie panie na zdjęciu (poza panią niebieską) są po 60? Jak to usłyszałam to szybko pognałam po krem ze śluzem ślimaka. Niesety kremik nie pomógł i nadal wyglądam na tyle ile mam. Na szczęście azjatyckie dzieci są dobrze wychowane i niektóre twierdzą, że wyglądam jak siostra Przychówka. Bardzo je za to lubię ;)


<< Cofnij

Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy:
- Z gołą babą - odpowiada pacjent.
Lekarz rysuje kwadrat:
- Z gołą babą.
Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi:
- Z gołą babą.
- Panie pan jest zboczony! - wola lekarz.
- Tak? A kto mi te wszystkie świństwa rysował?

Tak mi się skojarzyło. Kura rasistką i ksenofobką tego to nawet w ruskim cyrku nie grali. ;)
A.

Wiesz, zastanawialam sie Kuro, czemu nie zatrudnicie jakiejs pani do prasowania koszul? Na serio, ty bys nie musiala dluzej o tym myslec, pani by sobie dorobila, a Zywiciel by mial szafe pelna uprasowanych koszul. Same plusy.

Annimula a na co ja będę narzekać jak ktoś koszule męża wyprasuje. ;)

A tak na serio to nie cierpię obcych osób w domu. Mój dom to moja twierdza, moja żółwia skorupa do której wpuszczam tylko rodzinę lub przyjaciół. Jestem w stanie zaakceptować pana co przyjdzie i sporadycznie kran naprawi, ale kogoś kto by przychodził stale i dotykał moją bieliznę ( lub bieliznę mojego Żywiciela) nie zniosę za nic na świecie.

Prześlij komentarz