Popsuł się jeden z klimatyzatorów w salonie. Po sprawdzeniu okazało się, że pomóc już mu się nie da i trzeba wymienić go na nowy. Kura bardzo chciała "opiekę nad panami od klimatyzatora" scedować na Żywiciela i zapewnić mu rozrywkową sobotę, ale okazało się, że w naszym bloku wiercić w soboty nie można.
- Dobre - pomyślała Kura, którą wielokrotnie budziło wycie azjatyckiej wiertarki w sobotnie poranki. Czyli dokładnie tak jak u nas oficjalnie nie można, ale już mniej oficjalnie da radę.
Żywiciel, który umawiał się z fachowcami telefonicznie uprzedził, że Kura ma ograniczony czas i prosi o punktualne przyjście oraz skończenie pracy przed 16. Panowie przyszli po azjatycku, czyli z godzinnym opóźnieniem i poprosili kolejno o: gazetę, dostęp do wody i szczotkę. Ochoczo zabrali się do pracy i wyglądało na to, że skończą przed umówioną 16.