Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Mieszkanie dla każdego

W latach 50 większość Singapurczyków żyła w drewnianych chatkach z dachami z trzciny cukrowej. W tamtym czasie życie Singapurczyków było ciężkie, bo domki nie miały wody i prądu. By poprawić warunki życia zwykłych mieszkańców budowano bloki do których mieli przenosić się Singapurczycy. 

Pierwsze singapurskie bloki powstały w rejonie Queenstown, ale ludzie woleli swoje chatki, bo mieszkanie na 5 czy 6 piętrze wydawało im się dziwne.

Z http://lostbuilding.blogspot.sg/2009/11/bukit-ho-swee-singapore.html
Możliwe, że tak byłoby do tej pory gdyby nie największy pożar w historii Singapuru, Bukit Ho Swee Fire, który zniszczył bardzo wiele drewnianych domów i zostawił aż 7 tysięcy ludzi bez dachu nad głową.

Z http://www.mci.gov.sg/content/mci_corp/web/mci/eventscalendar/categories/exhibitions/exhibition_on_bukithosweefire.html
Na potrzeby tak dużej ilości ludzi odpowiedziała rządowa agencja House Development Board, która szybko przesiedliła cześć pogorzelców do nowych bloków w Queenstown, a w ciągu następnych 9 miesięcy zbudowała kolejne 768 mieszkań w kilku blokach.

Nikt się wtedy nie przejmował, że bloki HDB są brzydkie, niewygodne i nie mają nawet szyb w oknach. Wtedy ważne było, że bloki są, ludzie mają gdzie mieszkać, a ludzie zaufali agencji, która budowała coraz więcej.

Ludzie przyzwyczaili się do ich istnienia bloków, a te stawały się coraz ładniejsze i wygodniejsze.




Dziś obok każdego bloku HDB jest plac zabaw, przystanek autobusowy, sklep, przedszkole, szkoła podstawowa i tutejszy dom kultury. Obecnie ponad 80% Singapurczyków mieszka w blokach zbudowanych przez HDB i pewnie nikt nie chciałby się przenieść do drewnianej chatki bez prądu i wody.

8 komentarze:

Z oknami, ale bez szyb... Niestety nie wiemy w którym roku się one pojawiły w nowo budowanych Hdb, bo co źródło to inna data. Ania pamiętaj, że tu jest bardzo ciepło przez cały rok a chodziło o to by budować szybko i jak najtaniej.

widac jaki postep zrobil Singapur w ostatnich czasach... :)
swietny post!

Mi też ciężko jest uwierzyć, że od życia w chacie bez wody i prądu do 40 piętrowego bloku z szybką windą i tarasem na dachu minęło niespełna 60 lat.
Ludzie którzy urodzili się w tych chatach chodzą teraz z wnukami na spacer i chwalą rząd. W sumie nawet im się nie dziwię, bo razem z blokami przyszła praca, bezpieczeństwo i pełna miska dla wszystkich Singapurczyków.

Ps. Ten post był pisany przez dzieciaka. Ja co prawda przeczytałam informacje na których dzieciak się opierał, ale niewiele poza napisaniem wstępu poprawiłam. ( Dzieciak zaczyna posty od środka licząc, że czytelnik się domyśli co autor ma na myśli ;)). Żywiciel poprawił informacje, że HDB to nie firma jak uważał dzieciak (a ja przeoczyłam) a rządowa agencja. Bardzo się cieszę, że ów wpis przypadł Ci do gustu.

Pozdrawiam serdecznie Kura

bardzo ciekawy post, Przychówek nabiera wprawy :) pozdrawiam.

o co zakład, że pożar nie był przypadkowy? bloki stały, ludzie ich nie chcieli... no chyba że dostali te mieszkania za friko?

A nasz rząd , tylko cyrk potrafi zrobić i też nie do końca jest zabawnie :(...pozdrawiam.

Kolorowe szycie nie wiemy jak było z tymi pierwszymi blokami, ale jak się dowiemy to na pewno podzielimy się informacją.

Prześlij komentarz