czwartek, 17 maja 2012
Jak oskubać białasa czyli w singapurskim biurze podróży
Przyjemność organizacji wycieczki do Bangkoku postanowiliśmy powierzyć specjalistom i skorzystać z usług biura podróży. Potrafimy sami wybrać lot, hotel i znaleźć sobie atrakcje na miejscu, ale chcieliśmy poczuć się wakacyjnie i przekonać się na własnej skórze jak wyglądają azjatyckie wakacje zorganizowane przez biuro. Biuro podróży wyglądało profesjonalnie, a liczne nagrody sygnalizowały, że przez jego progi przewinęły się tłumy zadowolonych klientów. Prawie wszystkie foldery reklamowe pozbawione były cen, bo te są zależne do dnia tygodnia, godziny, wybranego hotelu i wielu innych drobnych czynników.
środa, 16 maja 2012
Grillowanie po japońsku
Gdy wychodzimy z domu głodni zwykle drogą głosowania wyłaniamy miejsce gdzie będziemy jeść. Bardzo rzadko zdarza nam się powrót do restauracji gdzie już jedliśmy, jednak japoński grill do którego trafiliśmy jakiś czas temu tak nas zachwycił, że postanowiliśmy odwiedzić go po raz drugi.
Gdy wygłodzeni i spragnieni kulinarnej uczty dotarliśmy do restauracji zamiast uśmiechniętej pani kelnerki przywitała nas kolejka chińczyków. Kelnerka zapewniała nas, że stolik będzie wolny za 15 minut więc czekaliśmy cierpliwie. Kolejka za nami rosła z każdą minutą a w naszych brzuchach burczało coraz głośniej, bo piękny zapach podrażnił nasze zmysły. Przychówek na zmianę tupał i mlaskał i był coraz bardziej zniecierpliwiony.
Gdy wygłodzeni i spragnieni kulinarnej uczty dotarliśmy do restauracji zamiast uśmiechniętej pani kelnerki przywitała nas kolejka chińczyków. Kelnerka zapewniała nas, że stolik będzie wolny za 15 minut więc czekaliśmy cierpliwie. Kolejka za nami rosła z każdą minutą a w naszych brzuchach burczało coraz głośniej, bo piękny zapach podrażnił nasze zmysły. Przychówek na zmianę tupał i mlaskał i był coraz bardziej zniecierpliwiony.
wtorek, 15 maja 2012
Na poprawę humoru
Konieczność odwiedzenia sklepu kosmetycznego zmusiła Kurę do zmiany planów popołudniowych.
- Skoro już tu jestem to kupię sobie coś miłego - pomyślała Kura, która od kilku dni jest w kiepskim humorze.
poniedziałek, 14 maja 2012
Ile książek ważysz? - czyli matematyka dla pierwszaka
Akcja "Ile książek ważysz?" poraziła wszystkich pierwszoklasistów w szkole Przychówka. W centralnym punkcie biblioteki ustawiono zwykłe łazienkowe wagi na których dzieci najpierw ważyły siebie, a potem książki. Jak w amoku biegały po bibliotece i targały encyklopedie, słowniki, atlasy a potem bajki, historyjki i nowele, które położone na wadze stanowiły równowartość ich masy ciała. Swoje działania zapisywały w wielkich zeszytach i o dziwo nie miały problemu z dodaniem 2,3 kg do 1,7 kg oraz do 0,5 kg. Dodawały dobrze, ale szukanie ostatniej książki zajmowało zwykle dużo czasu. Nie jest łatwo rozwiązywać takie zadania gdy ma się zaledwie sześć lat.
niedziela, 13 maja 2012
Dzień Matki po singapursku
Dziś w Singapurze Dzień Matki, prawie wszystkie sklepy jubilerskie najpierw podniosły ceny, a potem udawały, że je obniżyły. Na większości wystaw sklepowych pojawił się napis: promocja, który jak lep przyciągnął singapurczyków kupujących swoim mamom świąteczne upominki.
- Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Mamy - powiedział Przychówek widząc tłum Azjatów przed sklepem jubilerskim
- Myślałam, że się bardziej wysilisz - żartowała Kura
- Obchodzimy polskie święta nie singapurskie - zauważył rezolutnie dzieciak, który w zeszłym roku domagał się podwójnego świętowania Dnia Dziecka.
sobota, 12 maja 2012
W chińskim mieście z innej bajki
Do China Town nie jeździmy często, zbyt ciasno i zbyt głośno jak na nasz gust. Chińska dzielnica w Singapurze to niskie domo-sklepy wciśnięte między wysokie bloki nowoczesnego miasta. Coraz rzadziej owe domo-sklepy są zamieszkane przez duże chińskie rodziny. Wielu młodych wyprowadza się do typowych, singapurskich bloków zostawiając w domo-sklepach swoich starych rodziców, którzy żyją z ulicznego handlu. Spacerując wąskimi ulicami chińskiego miasta trudno oprzeć się wrażeniu, że chińska dzielnica to wielki bazar pełen tandety przygotowanej z myślą o turystach szukających pamiątek z egzotycznego Singapuru. Za kilka dolarów można kupić: apaszkę, wachlarz, zegarek i zjeść posiłek przy plastikowym stoliku stojącym na chodniku. Turystyczny raj.
Prawdziwe chińskie życie toczy się w bocznych uliczkach gdzie chińscy seniorzy grają w madżonga, chińskie szachy, naprawiają buty lub po prostu odpoczywają. Rozwydrzone gołębie podjadają jedzenie z plastikowych talerzyków, a my większości specjałów po prostu boimy się spróbować.
Wystarczy kilka kroków by znowu być na wielkim bazarze, w jakimś centrum handlowym czy dojść do rzeki pełnej cudów. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki można znaleźć się w innej bajce.
Prawdziwe chińskie życie toczy się w bocznych uliczkach gdzie chińscy seniorzy grają w madżonga, chińskie szachy, naprawiają buty lub po prostu odpoczywają. Rozwydrzone gołębie podjadają jedzenie z plastikowych talerzyków, a my większości specjałów po prostu boimy się spróbować.
Wystarczy kilka kroków by znowu być na wielkim bazarze, w jakimś centrum handlowym czy dojść do rzeki pełnej cudów. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki można znaleźć się w innej bajce.
piątek, 11 maja 2012
Mała Nur i babska impreza
Pani z szkolnej biblioteki po raz piąty została babcią, jej synowa 44 dni temu urodziła córeczkę, a Kura wraz z hiszpańską koleżanką dostały niespodziewanie zaproszenie na uroczystość rodzinną Cukur Jambul. Wraz z zaproszeniem pojawiły się szczegółowe wytyczne co do stroju i zachowania w tym szczególnym dniu.
- Powinniście ubrać się na fioletowo
- Musicie mieć zakryte włosy
- Uśmiechajcie się
- Nie bójcie się zadawać pytań
czwartek, 10 maja 2012
Łatwo jest być gwiazdą
Singapurscy nauczyciele raczej oszczędnie chwalą uczniów wierząc, że duża ilość pochwał może zniszczyć chęć do ciągłej pracy i obniżyć dziecięcy zapał. Jeśli przyznawane są jakieś nagrody to zwykle za pierwsze miejsce w klasie. Według zasady, że drugi to pierwszy przegrany, nagród za kolejne pozycje po prostu nie ma. Kura i Przychówek przywykli już do tego systemu i każda zdobyta przez dzieciaka nagroda była powodem do rodzicielskiej dumy.
- O masz dobry humor - ucieszyła się Kura widząc dzieciaka idącego tanecznym krokiem wśród kolegów z klasy
- Jestem gwiezdnym uczniem - wygłosił dzieciak z dumą i wyjął dyplom
- A kto to jest gwiezdny uczeń? - zapytała Kura, bo się już pogubiła w singapurskim nazewnictwie
- To taki ktoś jak ja - odpowiedziała dzieciak, a matka-Polka uśmiała się do łez.



