Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Szkoła Przychówka

Przychówek poszedł do szkoły zaledwie 14 dni po przybyciu na wyspę biorąc pod uwagę, że w międzyczasie był Chiński Nowy Roku to niesamowicie szybko. Przychówek był dotychczas edukowany w bardzo dobrej polskiej szkole, ale zmiana placówki, języka wykładowego i kraju była dla Przychówka dużym wyzwaniem. Dotychczasowe placówki edukacyjne były zdecydowanie mniejsze niż nowa szkoła.

Obecna ma cztery boiska, basen, bibliotekę z książkami w sześciu językach i prawie 2000 uczniów.
Przychówek znał angielski, ale skłamalibyśmy gdybyśmy się nie obawiali jak sobie nasz dzieciak poradzi... Pierwszego dnia w towarzystwie wystraszonej Kury dzieciak przekroczył mury szkoły podstawowej. Kura musiała pokazać formularz przyjęcia dostała plakietkę gość i weszła do szkoły. Przychówek błyskawicznie został obstąpiony przez dzieciaki różnych narodowości ...

  • Jak masz na imię? - pytały
  • Skąd jesteś?
  • Ile masz lat?
  • Do której klasy będziesz chodzić?
  • Jestem z Chin, a ja z Malezji, a ja z Pakistanu, jestem z Indii, a ja jestem Singapurczykiem, przyjechałem z Indonezji... - mówiły dzieciaki jedno przez drugie ..

Przychówek i Kura już przestali kodować kto jest skąd, a imion nawet nie próbowali zapamiętać...  Kura zastanawiała się:

  •  Gdzie są te ciche i grzeczne niewidzialno-niesłyszalne azjatyckie dzieci?
 Te które Kura widziała były normalne. W pewnej chwili  do Kury podeszła nauczycielka i matka wiedziona instynktem wiedziała, że będzie dobrze, a pisklę trafiło w "dobre ręce".Pani R. miała promienny uśmiech i powiedziała, że miło jej przywitać Przychówka w prowadzonej przez nią klasie oraz, że wszystkie ważne informacje wpisze do dzienniczka. Nauczycielka była bardzo zdziwiona, że szkoły w Polsce nie są prowadzone po angielsku i powiedziała o której kończą się lekcje.
 W pewnej chwili zagrała muzyczka i dzieciaki niczym pszczółki w ulu chwyciły swoje plecaki i zaczęły wchodzić po schodach. Pani przeprosiła i poszła z dziećmi. Dzieci z klasy Przychówku krzyczały:

  • Chodź, jesteś w naszej klasie

Jakaś nieznana nauczycielka zapraszała do obejrzenia klasy a Kura wolała jak najszybciej oddalić się  bo, potrzebowała ciszy.

Przychówek  swój pierwszy dzień w szkole wspomina dobrze. Pani nauczyła się "dzień dobry" po polsku i opowiadała dzieciom o Polsce, a on opowiadał o swojej starej szkole. W singapurskiej szkole nie ma przerw między lekcjami, a jedna 30 minutowa zwana recess służy do zjedzenia obiadu.
 Zwykła lekcja trwa 30 minut, a po niej zaczyta się kolejna i tak przez 6 godzin. Tu nikt nie wpadł na pomysł, aby uczyć przyrody w połączeniu z matematyką i nawet przedszkolaki mają swoje "lekcje". Pierwszego dnia Przychówek dostał do pomocy chińsko-koreańskiego dzieciaka X. dobrze zaznajomionego ze szkołą. To on opowiedział co warto zjeść, a czego lepiej nie tykać w szkolnej stołówce, pokazał toaletę i opowiedział o życiu szkoły.
Od X. Przychówek dowiedział się, że codziennie przed lekcjami dzieci zbierają się w wielkiej sali i czytają książki. Siedzą na podłodze i każdy czyta to co przyniósł z domu lub wypożyczył z biblioteki.
Czytają też panie nauczycielki, pani dyrektor, a także pani z ochrony. W lekturze pogrążają się też panowie kierowcy ze szkolnych autobusów i panie sprzątające, czyli wszyscy, którzy w danej chwili są w auli ... Dopiero po czytaniu dzieci rozchodzą się do klas zawsze pod opieką nauczyciela.

Kura po dziecko przyszła zaledwie 10 minut przed umówionym czasem i była pierwszym rodzicem, który zjawił się w szkole.Szybko zrozumiała, że czas zakończenia lekcji nie jest tożsamy z czasem wypuszczania dzieciaków. Po lekcjach wszyscy zbierają się wielkiej auli i śpiewają hymn Singapuru.

Hymn Singapuru
W tym czasie opuszczana jest flaga Singapuru, a ten co ją opuszcza i składa zawsze ją całuje i oddaje dyrektorowi schylając głowę. Posiadacze DP nie muszą śpiewać hymnu, ale uznaliśmy, że nasz Przychówek będzie śpiewać hymn ze wszystkimi. Dodatkowo w niektóre dni dzieci śpiewają hymn szkoły lub słuchają przemowy nauczycielki, czasem śpiewają piosenkę Mój Singapur.
Mój Singapur
Pierwszego dnia pani R. oddając Kurze dzieciaka powiedziała : super matematyka. Gdy Przychówek z Kurą opuszczali szkołę jakieś chińskie dzieciaki krzyczały:
  • Cześć do zobaczenia jutro.
W dzienniczku była informacja, że pani oddaje nam 40 centów.

1 komentarze:

Prześlij komentarz