Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

środa, 11 grudnia 2013

Życie uliczne

Gdy my delektowaliśmy się świętym spokojem w Singapurze doszło do pierwszych od wielu lat zamieszek. Policja, która na co dzień nie ma zbyt wiele do roboty musiała zająć się rozrabiającym tłumem i zadbać o własne zdrowie, bo w wyniku ulicznej awantury rannych zostało kilkanaście osób w tym  10 policjantów.

Riot police cordon off the area after a riot broke out in Singapore's Little India. -AP
http://www.deccanchronicle.com/131211/news-world/article/three-more-indians-charged-singapore-rioting
Wszystko zaczęło się 8 grudnia gdy prywatny autobus śmiertelnie potrącił mężczyznę. Niektórzy uważali, że facet sam był sobie winien bo łaził po wypiciu napojów procentowych, inni zaś uznali, że gdyby karetka przyjechała odpowiednio szybko ofiara wypadku by przeżyła.

Pretensje do służb medycznych przerodziły się w jawny bunt i walkę uliczną w której z 400 mężczyznami zmierzyły się specjalne odziały policyjne. W wyniku potyczki ucierpiały samochody, poleciało trochę kamieni, 28 osób trafiło do aresztu, a singapurczycy mają o czym rozmawiać.

http://mypaper.sg/top-stories/they-raided-shops-ammunition-20131210
I chociaż początkowo nie podawano narodowości ofiary i aresztowanych to obecnie wszyscy wiedzą, że zamieszki wywołali pochodzący z Indii robotnicy, którzy w ulicznej walce wyrazili wszystkie swoje frustracje.

Praca za przysłowiową miskę ryżu nigdy nie jest łatwa, ale teraz ich los wcale się nie poprawi. Aresztowani zostaną wydaleni z Singapuru, ale wyjadą bez pieniędzy, bo ktoś musi ponieść koszty napraw i procesów sądowych. Ich rodziny nie zobaczą już singapurskich dolarów, bo wydaleni nigdy już nie zostaną wpuszczeni do miasta lwa.

Gdy opadną emocje, a gazety przestaną o pisać o zamieszkach wszystko wróci do normy, singapurczycy zajmą się czymś innym i tylko nieświadomi niczego turyści będą się dziwić widząc uliczne kamery na każdym rogu.

11 komentarze:

Nie żebym jakoś namiętnie śledziła informacje w polskch mediach, ale mam wrażenie że u nas nic o tych zamieszkach nie było wiadomo... I przyznam, że od początku wpisu miałam wrażenie, że musiał być jakiś podtekst etniczny tych wydarzeń...

Widziałam w tajwańskiej telewizji te zamieszki i nie wyglądało to ciekawie...
Od razu o was pomyślałam

Żyjemy i mamy się dobrze... o tym co się tam wydarzyło dowiedzieliśmy się z mediów Ci co lubią mocne wrażenia mogą zobaczyć na YouTube filmiki.

Już to na innym blogu pisałam: gdyby nie ten post to nic bym nie wiedziała o sytuacji w Singapurze lub w Tajlandii tam podobno też nie zbyt przyjemnie).
Od tygodnia w kółko gadają o Ukrainie, co mnie najmniej interesuje obecnie. Dawno nie było nic ważnego o wydarzeniach światowych.

cóż nigdzie nie ma raju ;-) Ale ludzi nie wolno poniżać, niezależnie od stanu posiadania...

U nas tylko Ukraina, zdominowała nasze życie
j

Za to w Al Jazeerze było głównie o Tajlandii, a i Singapur się znalazł. Zastanawiałam się przelotnire czy to nie Kura tak się wsciekła.

Kura zamilkła nie dlatego, że siedzi w singapurskim więzieniu po rozróbach tylko dlatego, że niańczy swoich rodzicieli. Oprowadza, tłumaczy a do tego gotuje, piecze i robi pranie... jak każda szanująca się Kura.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę , Kuro, Tobie i Twojej Rodzinie wszystkiego, wszystkiego najlepszego. Ciepełka, słoneczka i zieleni wokół / czyli jak zawsze w grudniu :)/. Pozdrawiam serdecznie Marta

Dziękujemy za życzenia :)
Ewe żyjemy i niebawem się odezwiemy :)

Prześlij komentarz