Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

środa, 12 grudnia 2012

Jak Kura trafiła do kartoteki

  • Jest Zyrtec? - zapytała Kura w jednym ze sklepów, gdzie można kupić tabletki od bólu gardła, syrop na kaszel, płyn zwalczający wszy, środek na biegunkę i żarówki
  • Nie mam zyrtecu, ale jest paracetamol - powiedział Chińczyk i pokazał bezzębny uśmiech 
  • Nie dziękuję. Paracetamolu nie potrzebuję - odpowiedziała Kura i poszła na poszukiwania popularnego leku antyalergicznego
  • Czy jest Zyrtec? - zapytała gdy dotarła do chińskiej apteki
  • Nie ma bo ten środek jest szkodliwy, lepiej używać tego - oznajmiła miła pani w ciąży i pokazała jakieś tajemnicze pudełko z chińskimi napisami.
  • Może powinnaś iść do apteki - stwierdził odkrywczo tata Kury zwany Kogutem
  • Poszłabym już dawno gdyby w tym mieście były typowe apteki - wytłumaczyła Kura
W Singapurze chorzy ludzi dostają leki od lekarza zaraz po wizycie, więc tradycyjne apteki są niepotrzebne. W niektórych sklepach kosmetycznych są stoiska apteczne, ale ich asortyment jest wielką niewiadomą, bo dostępu do półek chroni miła pani, która z uroczym uśmiechem pyta:

  • W czym mogę pomóc?
  • Czy jest zyrtec? - zapytała Kura gdy trafiła do takiego stoiska w sklepie kosmetycznym
  • Jest, poproszę paszport - oznajmiła miła pani patrząc na Kurę
Kura widząc na ladzie przedmiot swego pożądania posłusznie wyciągnęła z portfela kopię paszportu. Pani spisała numer, podziękowała i z uroczym uśmiechem podała Kurze paszport i lek.

  • Mam - krzyknęła radośnie Kura opuszczając sklep z opakowaniem zyrtecu.
  • Nie wiem po co w sklepie jest im potrzebny paszport - zastanawiał się Kogut
  • Podobno niektóre leki uważają za szkodliwe i sprzedają  je tylko obcokrajowcom. Na cenzurowanym jest nawet Ibuprom - stwierdziła Kura
  • Potrzebują numer paszportu by wiedzieć kto jakie leki kupuje i mieć nad wszystkim kontrolę - dodał Żywiciel
Kura od dawna wiedziała, że w kraju Wielkiego Brata nic się  nie ukryje, ale nie podejrzewała, że dzięki antyalergicznym tabletkom trafi się do kartoteki. Następnym razem po zyrtec wyśle rodziców lub Żywiciela, bo jej jako notowanej mogą tabletek nie sprzedać.

14 komentarze:

Kura - zyrtecowy przestępca..:)

Spokojnie, ja kupuje Zyrtec w Watsonie badz Guardianie raz na 2 tyg i jeszcze nigdy nie odmowili sprzedania go.

Ale z paszportu spisują? Kiedyś udało nam się kupić bez pokazywania paszportu więc ciut się zdziwiłam.

Znowu zaskoczenie! W Indiach z kolei wszystko w aptekach można kupić bez recepty, co tez mnie dziwiło...

Kuro to może my paczki będziemy Ci wysyłać z potrzebnymi lekami? Tylko czy wówczas nie potraktują Cię jako dilerkę i jeszcze będziesz nam "gdakać" posty z wnętrza więziennego Singapuru a tego stanowczo nie chcemy!!! :)

a prezerwatywy tez na paszport? o tabletkach antykoncepcyjnych nawet nie wspomne, bo pewnie trzeba mieć pismo przewodnie od ministra zdrowia kraju pochodzenia...
:)

hmm a może poszukaj przyczyny alergii.../ grzyby w klimatyzacji?/ nie będzie łatwiej?
pozdrawiam "Notowaną"

Adam myślę, że życie w singapurskim więzieniu wesołe nie jest . Kiedyś widziałam reportaż z więzienia w Malezji i za żadne skarby nie chciałbym trafić do azjatyckiego ośrodka penitencjarnego. Kiedyś rodzice wysłali mi kilka torebek białego barszczu i zanim do nas dotarły to jakieś wnikliwe oko zajrzało do środka co to za biały proszek jest.
Zuborsuczona arystokratko sama jestem ciekawa co jeszcze kupuje się tu na paszport. Jako notowana aż boję się myśleć. ;)
Aniu alergii dorobił się pan mąż na stare lata i u niego sprawa o tyle jest trudna, że dużą cześć dnia spędza w biurze a tam w klimie może być wszystko.

W Australii czesc lekow OTC tez jest objeta takimi procedurami. To dla dobra pacjentow, zeby nie przedawkowali, zachwyceni latwoscia zakupu.

tak podajesz albo numer paszportu, albo FIN number, albo IC number

Mnie spisali raz za nurofen dla dzieci, a drugi raz za krople do nosa. To drugie mnie calkiem rozlozylo...
pozdrawiam
Smakosz

A mnie spisali za GUME DO ZUCIA!

To się ciesz, że ci ową gumę sprzedali przecież wszyscy wiedzą, że guma to samo zło co zakleja czujniki w metrze, powoduje brzydkie plamy na chodniku.

kiedyś namiętnie się połykało zyrtec, ale jednak "przymulał".
Polecam jak koniecznie trzeba to:
http://products.sanofi.us/xyzal/xyzal.pdf
powinno być tez u Was dostępne

Prześlij komentarz