Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

niedziela, 21 lipca 2013

Na dachu świata

Gdy zamieszkaliśmy w Singapurze bardzo dziwił nas powszechny pęd do doskonałości i wszechobecna rywalizacja między dzieciakami. Bycie najlepszym to powód do dumy, więc nikt nie wstydzi się ciężkiej pracy, walki ze słabościami, bo ważny jest efekt końcowy czyli bycie naj....

Po kilku azjatyckich podróżach zauważyliśmy, że singapurska rywalizacja nie kończy się za jego granicami, tylko jak dżuma rozlewa się na azjatyckie metropolie. W wielu różnych miejscach można odwiedzić oceanarium, muzeum figur woskowych  czy centrum nauki reklamowane jako najciekawsze, największe, naj... w Azji. Kraje i miasta rywalizują ze sobą nawet jeśli się do tego oficjalnie nie przyznają. Owa rywalizacja nie ominęła drapaczy chmur, a niepocieszony Singapur może jedynie zagryzać wargi i przyglądać drapaczom chmur, bo ze względu na rozmiary wyspy i ograniczenia związane z lotniskiem, najwyższy singapurski budynek ma zaledwie 280 m.  

Tajwan nie ma problemu z  miejscem, więc w stolicy postawił  liczący ponad 500 m  Taipei 101.






Postawienie takiego budynku na terenie nawiedzanym przez huragany i aktywnym sejsmicznie nie było łatwe, ale zbudowano go tak, że w razie potrzeby kolumny odchylają się a nie łanią. Każda z sekcji budynku pozostaje niezależna od pozostałych i przenosi ciężar budowli z partii zewnętrznych do środka. Na potrzeby Taipei 101 zaprojektowano tłumik drgań harmonicznych, który pochłania  około 40% – 45% odchyleń wieży i czyni go podobno jednym z najbezpieczniejszych budynków na świecie.












Bardzo chcieliśmy zobaczyć to cudo, więc wsiedliśmy do najszybszej na świecie windy i pojechaliśmy na górę. O ile rozwiązania architektoniczne nas zachwyciły to same tarasy widokowe mocno nas rozczarowały. Najwyższy był w pełni okratowany, otoczony grubym murem i strzeżony przez pana w służbowym uniformie, ciut niższy tłumnie odwiedzany przez turystów miał własną pocztę, kawiarnię, sklepy i pancerne szyby.







Taipei 101 z zewnątrz wyglądał jak wyższa ale uboga krewna malezyjskich wież Petronas, więc z lekkim rozczarowaniem spacerowaliśmy po okolicy. Codzienności Tajwańczyków okazała się ciekawsza niż widoki z dachu świata i całe szaleństwo bycia naj...

5 komentarze:

A jak tam u góry miał się Wasz lęk wysokości? Bo ja w dużo nizszych budynkach czułam się nieswojo, a w najszybszej windzie świata na pewno zemdlałabym z wrażenia...

mieszkałam 10 minut na piechotę od niego i chodziłam tam na żarcie i do księgarni :)

Prezenty z lękiem wysokości pożegnaliśmy się w Mekong gondola. Po wycieczce " na sznurówce" wjazd windą i widoki z tarasu nijak na nas nie podziałały.

Tajfun powiedz, że czytasz po chińsku. My w całym Taipei nie znaleźliśmy ani jednej księgarni z książkami anglojęzycznymi i musieliśmy rozstać się z ipadem, bo dzieciak z braku papierowych książek ebooki czytał.

a winda jak jedzie to co, traci sie nieważkość?

Prześlij komentarz