Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

czwartek, 4 lipca 2013

Można i tak....

Malajskie tandastajskie szalety i khmerskie sławojki zapadły nam w pamięci równie mocno jak zabytki z owych krajów. Kilka razy żaliliśmy się na brud i smród w miejscach gdzie król chodzi piechotą, a podróżnicy wszelkiej maści twierdzili, że od Azjatów oczekujemy zbyt wiele.



Po wizycie w Tajwanie wiemy, że czyste, zadbane i bezpłatne toalety możliwe są nie tylko w Singapurze. Mimo intensywnego zwiedzania nie trafiliśmy na miejsce z którego wialibyśmy z odruchem wymiotnym, ani na takie do którego nie mieliśmy odwagi wejść. Miło byliśmy zaskoczeni gdy zobaczyliśmy:
  • pociąg z toaletą muzyczną w której pachniało cytrynowo
  • stację metra w Taipei gdzie duża makieta pokazywała, które toalety są wolne
  • zoo w Taipei ze specjalnymi toaletami dla dzieci 
  • lotnisko z dużymi toaletami dla rodziców, którzy nie mogą zostawić dziecka na zewnątrz
  • wszechobecne przewijaki i miejsca do karmienia piersią
  • toalety dla niepełnosprawnych
  • guziki alarmowe w każdej publicznej toalecie 
  • prysznice na niektórych szlakach turystycznych 



Kura była tak oszołomiona owymi luksusami, że w celach naukowo-poznawczych pognała do toalety w ciut zapomnianym muzeum astronomii. Tam przywitała ją pani sprzątająca i zapach mandarynek wydobywający się z odświeżacza.  Na karalucha, który pomachał do niej wąsikami Kura nie zwróciła uwagi.

5 komentarze:

oj tam oj tam...karaluch też ma przecież swoje potrzeby..:-D

Ha :D Aż mi się łezka w oku zakręciła na te luksusy, bo w Polsce taka technika wywołuje wielkie WoooW...
A nie wpadły ci w oko odbite na desce tenisówki? Bo Chinko-Tajwanki nie umieją na Małysza do normalnego kibelka siusiać, i traktują nasze trony jak niebyt bezpieczną toaletę na podwyższeniu, wskakują na deskę i stamtąd na kucaka :D
Ale należy przyznać - toalety na Tajwanie to wypas z najwyższej półki... raz trafiłam na taką, z baterią przycisków, która ciepłą wodą z zaskoczenia splunęła mi prosto w środek d... a ja mało nie wbiłam się w sufit

Pozdrawiam z Polski, i już tęsknię za Azją

Och!!! czyli zupelnie jak u nas!!! Widac kolonizacja Tajwanu przez Japonie przyniosla przynajmniej jedna korzysc - japonski styl toalet! Pol zartuje, ale pol serio rowniez. Bo w porownaniu z chinskim "mainland" to Tajwan rzeczywiscie toaletowo jest w Japonii :-)

Trzeba przyznać Japończykom - oprócz tego, że wybili całkiem sporo niepokornych i nie nastawionych pro-cesarsko lokalsów, to zbudowali nowoczesny przemysł na wyspach. Nawet pocztę porządną zbudowali, koleje, mosty, herbaciarnie i inne gmaszyska urzędowe. Oraz sprytnie zagospodarowali gorące źródła na działające po dziś dzień onseny (byłam w takim, mieszkałam w części dobudowanej po wojnie i straszącej designem Gierkopodobnym, ale jądro hotelu było japońskie, z ogródkiem i pokojami do ceremonii herbaty), a także nauczyli Tajwańczyków korzystać z wynalazków kibelkowych na wyższym poziomie.

Tajwan to cywilizowany kraj... A toalety ma czasem i pięciogwiazdkowe oraz S-klasse

Prześlij komentarz