Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

środa, 18 września 2013

Pod krzyżem południa

Podróżnicy i odkrywcy, którzy na przestrzeni wieków docierali  na półkulę południową z uwagą patrzyli na krzyż południa. Jednym z nich był James Cook, który wbrew własnym przekonaniom wyruszał na poszukiwanie nieznanego lądu (łac. Terra Australis).


Gdy dotarł do miejsca gdzie obecnie znajduje się Sydney uznał świeżo poznany teren za odpowiedni dla przyszłego brytyjskiego osadnictwa, ale jako żeglarz w nowym lądzie nie widział nic fascynującego.
To pływający z nim botanicy Joseph Banks, Herman Spoering i Daniel Solander rozpoczęli badanie nieznanej im roślinności i nie mogli się nadziwić temu co widzieli.

Historia jednak zapamiętała nie botaników, ale Cooka, człowieka odważnego, który chcą ochronić załogę przed szkorbutem jako pierwszy zabrał na statek beczki z kiszoną kapustą. Na przestrzeni lat zapomniano o jego porywczym charakterze, ciut dyktatorskich zapędach i konflikcie z Banksem.

Obecnie wszystkie australijskie dzieci zapoznają się z legendą Cooka, a te które mogą odwiedzają HMB Endeavour, czyli wierną kopię autentycznego statku legendarnego kapitana. HMB Endeavour  od swojego powstania w 1988 roku przypłynął ponad 170,000 mil morskich, odwiedził 116 portów w 29 krajach i ugościł kilka milionów turystów.










30 kilometrów lin, 980 m2 płótna i konieczność zwiedzania dolnych pokładów na czworaka zrobiły wrażenie nawet na nas. Nasz dzieciak nie chciał stamtąd wyjść tym bardziej, że w każdym pomieszczeniu siedzieli wolontariusze gotowi odpowiedzieć na każde pytanie. Prawie wszyscy przewodnicy byli w wieku emerytalnym i widać było, że kontakt z ludźmi sprawia im przyjemność. Kura wydedukowała, że skoro ludzie pracują za darmo to znaczy, że ich potrzeby są zaspokojone i nie muszą walczyć o przetrwanie. Pozazdrościła więc im chęci do pracy, wiedzy, optymizmu i uznała, że bycie seniorem pod krzyżem południa może być przyjemnie.
  • Jeśli o mnie chodzi to mogę się tu przeprowadzić - powiedziała patrząc na Żywiciela 
  • Ja w sumie też - stwierdził Żywiciel robiąc zdjęcie
  • Niezłe uniwersytety tu mają - rzucił Przychówek
A Kura stojąc ma australijskiej ziemi i spoglądając w niebo jak mityczni żeglarze poczuła, że wakacje w Sydney nie będą ich jedynym spotkaniem z Australią.

7 komentarze:

Rozwiązanie zagadki było tak oczywiste, że nie przyszło mi do głowy! Super :)

moja przekora nie wyszła, ale najważniejsze, że mieliście udany urlop :-)

Zgadłam :))) a wyjazdu pozytywnie zazdraszczam. Czy na tym lądzie naprawde "chitynowe pancerzyki" czyli pająki występują w ilościach masowych?
To mnie powstrzymuje przed wizytą w Australii.

Pozdrawiam
Ivis

Chyba mieliśmy szczęście, ale żadnego pająka nie spotkaliśmy.

Widzę, że mieliśmy podobny pomysł na wakacje..:) tylko ja trochę gorszą pogodę miałam..:)

Wiedziałam, że jest to Australia ponieważ w roku 2000 byłam we wrześniu cały miesiąc w Sidney na Igrzyskach Olimpijskich z polską ekipą, stacjonowałam w Sidney jeździłam wszędzie gdzie nasi startowali, bo moi badmintoniści mieli zawody przez tydzień a ja mogłam zobaczyć Blue Montain, i szereg innych ciekawych miejsc, dlatego wiedziałam o tej porze roku coś więcej, a w Sidney codziennie pływałam tramwajem wodnym przez zatokę ponieważ nasz hotel był oddalony od Sidney około 2 godziny jazdy, i tak uważam ten okres za najpiękniejsze wakacje jakie miałam
pozdrawiam
j

Prześlij komentarz