Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

niedziela, 29 września 2013

Perełka architektury

  • I o to tyle krzyku? - zapytał Przychówek patrząc na operę w Sydney 
  • Patrzysz na symbol Australii, wpisany na listę Unesco - rzuciła Kura 
  • Na tej liście to już chyba wszystko jest - odpowiedział dzieciak i uciął dyskusję



W sumie Przychówek powiedział to czego Kura nie miała odwagi wyrazić słowami. Budynek opery, który na zdjęciach prezentuje się okazane z bliska wygląda nieciekawie. Stojąc na schodach opery ciężko uwierzyć,  że ta nijaka bryła jest symbolem Australii.
Wystarczy jednak odejść kilkaset metrów by zobaczyć operę na tle błękitu australijskiego nieba, krystalicznie czystej wody i zrozumieć, że cokolwiek stałoby w tym miejscu mogłoby być symbolem.













Sydney dostało w prezencie od losu fantastyczne położenie i umiało to wykorzystać, a okolice opery przyciągają tłumy. Dostępny dla zwiedzających Fort Denison, ogród botaniczny, duża ilość promów, duża ilość knajp i połączenie z australijskim luzem spowodowały, że serce miasta bije właśnie tam.

















Za każdym razem gdy znaleźliśmy w okolicach zatoki mieliśmy wrażenie, że weszliśmy w sam środek jakiejś imprezy. Życie wśród stonowanych Azjatów pewnie spaczyło nasze postrzeganie, ale nie dodało nam odwagi. Zamieraliśmy ze strachu widząc ludzi, którzy nie patrząc na pogodę wdrapywali się na przęsło mostu Harbour Bridge. Za nic na świecie byśmy tam nie weszli, chociaż jesteśmy w stanie uwierzyć, że z oddali i wysokości 134 m opera w Sydney może uchodzić za perełkę architektury.

10 komentarze:

przy cudach singapurskiej architektury wszystko wypada blado ;)

A ja chciałabym kiedyś odwiedzić Australię, dużo bardziej mnie kusi niż juesej które jest blisko szarego końca listy miejsc, które chciałabym zobaczyć i posmakować

W sumie opera nie zrobiła na mnie większego wrażenia, ale za to zaintrygował mnie zamek na zdjęciu (gdzieś po środku - przed zdjęciem z drzewem). Co to dokładnie za budynek?

Może w takim razie Nowa Zelandia i przyroda, jak nie miasta ;-) w Australii - super zdjęcia

A ja polubiłam Sidney byłam w roku 2000 podczas Igrzysk Olimpijskich, to był dopiero fantastyczny widok ludzi zewsząd setki kolory, barwy , dzielnica chińska z tysiącem sklepów i barów, wokół wieży pinsy wymiana, zgiełk nieprawdopodobny, i wtedy gdy wypływałam tramwajem wodnym do swojego miejsca zamieszkania wszystko cichło, pół godziny poprzez zatokę i oglądanie opery z daleka wrażenie wspaniałe, pozdrawiam serdecznie
jadwiga
www.okiemjadwigi.pl

Jadwiga twoje przybycie do azjatyckiej kuchni zbiegło się z moim odwykiem od netu, więc chyba zapomniałam Cie przywitać. Już się poprawiam i witam serdecznie.
Sydney mimo opery nazwanej wyżej Gargamelem też nas zauroczyło. To miasto z dużym luzem idealne by czuć się młodo koło 40.

Makola ten zamek to fort Denison. W linku ( podkreślony napis Fort Denison) znajdziesz szczegóły.

Mnie też bardziej zaintrygował Fort Denison. Piękne zdjęcia, zazdroszczę podróży:)

Opera najpiękniejsza nocą, widziana z mostu, wygląda jak dostojny porcelanowy łabędź. I podobnie jak Uluru, z każdej strony wygląda inaczej.

Prześlij komentarz