Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

sobota, 4 sierpnia 2012

Kawa to podstawa

Wiele miesięcy temu Kura zaprosiła Jednoliterową na kawę do jednej z sieciowych kawiarni w Holland Village dzielnicy, która słynie z delikatesów, wypożyczalni markowych torebek i dużego zagęszczenia bladych twarzy. Na Jednoliterową sączącą mrożoną kawę przez słomkę zwrócili uwagę wszyscy, którzy zabłądzili tego dnia do Holland Village. Niektórzy głośno komentowali kobietę w czarnej abai i białaskę w podkoszulku i przykrótkich spodniach. Kura niewiele wtedy po angielsku rozumiała, ale nawet słabo znając język wiedziała, że nie wszystkie komentarze były miłe.

  • Pokazałam ci miejsce gdzie ja chodzę na kawę, to teraz ty zabierz mnie tam gdzie kawę pijesz ty - zaproponowała Kura 
Tydzień później obie piły kawę przy zniszczonym stoliku na jednej nodze. Otocznie było znacznie milsze niż w Holland Village. Kura i Jednoliterowa nie wzbudziły zainteresowania fruwających ptaków ani ludzi, którzy podczas przerwy w pracy zasnęli na siedząco.
Kawa ze zwykłego hawker center była najlepszą kawa jaką Kura piła w życiu. Kilkakrotnie przelewane mleko, trochę brązowego cukru i czarnej jak smoła kawy spowodowało, że Kura już nigdy więcej nie poszła na kawę do Holland Village. Codziennie pije kawę, której oprócz mleka i cukru towarzyszy uśmiech pani, którą ją parzy. 


Stolik na jednej nodze przy budce z kawą stał się najbardziej popularnym miejscem w całym hawker center oraz centrum spotkań Kury i jej singapurskich koleżanek. Pani od kawy twierdzi, że dzięki Kurze i jej koleżankom sprzedaje codziennie więcej kaw i ma większy zarobek. Kura wie jednak swoje, gdyby nie Jednolitrowa to ona nadal piłaby lurę w piekielnie drogiej, sieciowej kawiarni i myślałaby, że lepszej kawy nie ma nigdzie na świecie.

20 komentarze:

O T kilka dni milczałeś już się martwiłam o Ciebie. Fajnie, że jesteś.

Czemu służy to przelewanie mleka?

Robi pianę i napowietrza mleko. W mleku są pęcherzyki powietrza takie jak w ptasim mleczku.

Czyli to taki ręczny spieniacz mleka :) A każde mleko można tak napowietrzyć czy tylko bardzo zimne albo bardzo gorące?

A wiesz Monika, że nie wiem zawsze piję ciepłą albo ciepłą z lodem, ale można na zimno wiec jutro robię test.

Też wypiłabym sobie teraz taką dobrą kawkę:)

czuję się trochę jak z małego miasta, ale zapytam: wypożyczalnia markowych torebek - po co??? historia o kawie - świetna i z utarciem zadartych nosów na bladych twarzach!

Bogusia nie martw się ja też widząc panie ekscytujące się torebeczką w cenie dobrego komputera czuję się jak przybysz z głębokiej prowincji, bo owej ekscytacji nie rozumiem. Torebeczkę pożycza się dla lansu oczywiście a do torebeczki można sobie pożyczyć okulary słoneczne, walizkę i jakieś inne cuda na kiju. Co tam, że kasy nie ma własną najważniejsze, że jest lans i koleżanki pękają z zazdrości.

Gdzie dokładnie można taką dobrą kawę kupić? (w którym hawker center)

Kasia najlepsza kawa jest oczywiście w moim towarzystwie ;). Jeśli masz ochotę odezwij się na priva to Cię tam zabiorę. Z tymi paniami od kawy problem jest taki, że dobrą kawę to one potrafią zrobić ale nie zawsze im się chce i nie zawsze kawosz ma ochotę czekać trzy minuty (dobrej zrobić szybciej się nie da.Musisz znaleźć sobie swoją panią( naprawdę warto) od kawy najlepiej by cię zaprowadził jakiś "lokals" wtedy będziesz ich zaprzyjaźnionym klientem i już zawsze będziesz dostawał dobrą kawę nawet bez mówienia.

Dzięki! Odezwę się niebawem, zabrałabym ze sobą jeszcze co najmniej dwóch miłośników kawy:)

Kasia zabierz, ale przygotuj ich i siebie na wysuchanie rodzinnych historii pani od kawy :)

Ciekawie wygląda to przelewanie mleka i daje rzeczywiście wyjątkowy efekt. Szkoda, że się tu w Polsce nie dowiem, jak smakuje.

Dobrze że przestawiłaś się na przyjemne, małe miejsce. Może także dzięki temu za kilka lat miejsce nadal będzie istniało. Za łatwo takie indywidualne kafejki są usuwane z rynku przez sieciówki.

A czemu w sieciówkowej kawiarni Was nieprzyjemnie komentowali?
Przed chwilą czytałam u Ciebie o dniu antyrasistowskim, a tutaj coś takiego...

Swoją drogą w Polsce robi się podobnie. Pamiętam, dziwiłam się, że w mediach podniecają się dotarciem do naszego kraju Starbucks. Do kraju, w którym już lata temu istniało Pożegnanie z Afryką, a tam masa różnych gatunków kaw do wyboru. To takie śmieszne jest.

A wiesz, że w Polsce nie udało mi się wypić tak dobrej kawy jak w Singapurze. Tutejsza kopi ma chyba coś niezwykłego.

Zachęcaj tak dalej, a będziesz na wizyty do Polski jeździć obładowana kawą dla czytelników ;)

wygląda pysznie :) czesto najlepsze okazują się malutkie, nieznane i moze nieco zaniedbane z wygladu kawiarenki. Dla mnie wazne, zeby bylo czysto. Moja ukochana "restauracja" to wietnamska knajpka przy stacji benzynowej, ktora prowadzi znudzona żona jakiegoś biznesmena z Korei. Nie raklamuje sie, i nawet mnie to cieszy, bo bylyby tam tłumy!! nigdzie nie jadłam lepszego jedzenia (zaznaczam, że mówię o Polsce :D w Azji nie byłam)

Prześlij komentarz