Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Z wizytą na japońskiej wsi

Zanim wymiotło nas do Azji, Japonia kojarzyła nam się z kwitnącą wiśnią, kimonami, samurajami, piskliwym językiem, dziwaczną modą i spuszczonym wzrokiem. Pierwszym Japończykiem którego udało nam się poznać był pana T kolega pracowy Żywiciela, który nie nosił samurajskiego miecza, nie piszczał gdy mówił, ubierał się zwyczajnie i nie spuszczał wzroku.
Wizyta w japońskiej szkole naszego Przychówka i opowieści jakie snuł po powrocie z tej wycieczki utwierdziły nas w przekonaniu, że o kraju kwitnącej wiśni nie mamy bladego pojęcia. Zaciekawieni opowieściami naszego dzieciaka, pana T i jednej ze szkolnych mam zaczęliśmy szukać informacji o  codziennym życiu w tym niezwykłym kraju.
Gdy trafiliśmy na japońską wieś i barwne opisy codziennego życia wśród Japończyków z utęsknieniem czekaliśmy na zapowiadaną przez autorkę bloga książkę.
Dzięki Pani I książka autorstwa  Anny Ikeda pt: "Życie jak w Tochigi. Na japońskiej prowincji." dotarła do nas niedługo po premierze.
Kura pierwszy rozdział pochłonęła w singapurskim metrze, drugi oczekując na zakończenie lekcji Przychówka, a kolejne sama nie wie kiedy. Przez dwa dni wizytowała japońską wieś i nie miała ochoty na nic innego.

  • To już koniec? - pytała sama siebie gdy skończyła czytać epilog
Kura domowa osiadła w Singapurze, wierna czytelniczka bloga: Na wsi w Japonii jest zawiedziona, bo książka kończy się zdecydowanie za szybko.

8 komentarze:

Oh, Kuro kochana!!! Dziekuje za bardzo mile slowa!!! Jesli wydawca sie zgodzi, to bedzie czesc druga :)
A Ty kiedy za pisanie wlasnej ksiazki sie zabierzesz? Bo wiesz, ze powinnas, i ze my wszyscy na nia czekamy? :-)

I 2 i 3 i 5 cześć łyknę wszytko jak młody pelikan.
Książkę to bym chętnie napisała o Jednoliterowej, bo na blogu nie opisałam nawet połowy jej życia.

Dziękuję Kuro i Dwa Koty za szansę poznania Waszych historii :-)

Kuro, skonczylam czytac Twoj blog. Posty o Jednoliterowej przeczytalam po dwa razy ! Ksiazka byla by bardzo wskazana! ;)
Ewa

ja sobie często zaglądam na japońską wieś i bardzo mi się tam podoba.;)

A ja na japońską wieś trafiłam chyba właśnie z Waszego bloga! Książka już kupiona i czeka w domu aż wrócimy z wakacji. Jak tylko wrócę i przeczytam pewnie opiszę ją też u siebie ;)

Popieram! Pisz ksiazke i Jednoliterowej!!! :-)

Gdyby tak Wydać pamiętniki Jednoliterowej .... bestseler murowany. Za jej zgodą Kuro przybliż nam jeszcze postać tej silnej kobiety.

Prześlij komentarz