Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 1 stycznia 2015
Oto Tokio
Na ostatnią azjatycką wycieczkę kurza familia wybrała Japonię. Żywiciel chciał zwiedzać zamki, dzieciak skosztować prawdziwego japońskiego sushi, a Kura musiała się przekonać czy Japonki na serio są najładniejszymi i najbardziej zadbanymi kobietami w Azji. Wszyscy liczyli na spotkanie z super nowoczesnym miastem i pysznym jedzeniem.
środa, 31 grudnia 2014
Bonus
Od tygodnia żyjemy na przedmieściach Chicago, ale zanim zamkniemy "Azję od kuchni" przygotowaliśmy dla naszych najwierniejszych czytelników mały bonus w postaci opisu wycieczki do w Japonii. Rozsiądźcie się więc wygodnie i czytajcie uważnie, bo więcej azjatyckich przygód nie będzie. Od teraz Kura, Żywiciel i Przychówek będą redagować blog pt: "Ameryka od kuchni"
niedziela, 4 maja 2014
Wojenna granica
Południe z północą łączy pięć tysięcy lat tradycji, język i trudna historia, która podzieliła kraj na dwa państwa z różnym system politycznym i gospodarczym. Na południu jest Samsung i amerykańskie wojsko, na północy Kim i jego chora wizja świata. W środku przebiega granica otoczona DMZ ( Demilitarized Zone) czyli strefą zdemilitaryzowaną.
Nazwa ciut ironiczna, bo kawałek ziemi oddzielający dwa zwaśnione państwa to najbardziej zaminowane miejsce we współczesnym świecie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce tam przebywać, ale kurza familia zdrowa nie jest i do DMZ pojechała na wycieczkę.
![]() |
| Freedom bridge |
Nazwa ciut ironiczna, bo kawałek ziemi oddzielający dwa zwaśnione państwa to najbardziej zaminowane miejsce we współczesnym świecie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce tam przebywać, ale kurza familia zdrowa nie jest i do DMZ pojechała na wycieczkę.
wtorek, 8 kwietnia 2014
sobota, 5 kwietnia 2014
Gdy czas goni nas...
- Gdybym mógł spędzić chociaż dwa tygodnie w Seulu odwiedziłbym wszystkie pałace wybudowane przez dynastię Joseon - rozmarzył się Żywiciel
- A ja spędziłabym dwa razy więcej czasu w parku - Kura puściła wodzę fantazji i natychmiast dostała karcące spojrzenie od dzieciaka.
piątek, 14 marca 2014
Gdzie będą wakacje?
- Jesteś gorsza niż wszystkie chińskie matki razem wzięte - syczał Przychówek
- Nie marudź tylko licz. Jeszcze ten dział i pójdziemy popływać - oznajmiła Kura
- Jak rozwiąże te 30 zadań to padnę i nie wstanę. Gdzie się podziała moja wyluzowana mamusia, która mówiła, że oceny to sprawa drugorzędna? - zastanawiał się dzieciak
- Dobre pytanie - pomyślała Kura
wtorek, 25 lutego 2014
Domeczek
Domy klanowe to najbardziej charakterystyczne budynki Penang. Powstały w XIX wieku gdy chińscy marynarze osiadali na nowej ziemi. Chodziło o to by ludzie pochodzący z jednej wioski i mówiący jednym językiem mogli żyć koło siebie, a w razie trudności wzajemnie się wspierać. Domy w obrębie jednego klanu wyglądały bardzo podobnie, ale i tak wszyscy wiedzieli, że najważniejsi mieszkają w centrum, tuż przy świątyni a ci mniej ważni tuż przy bramie wjazdowej.
sobota, 8 lutego 2014
Georgetown
Gdy w 1740 roku gdzieś w Anglii na świat przyszedł mały Francis teren obecnego Penang porastała dżungla. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciał się tam osiedlać, więc gdy do Azji południowo-wschodniej dotarli kolonizatorzy sułtan Abdullah Mukarram Shah uznał, że odda Penang kompanii wschodnio-indyjskiej w zamian za ochronę przed wojskami birmańskimi. Nie miał pojęcia, że po drugiej stronie jako reprezentant kompanii stoi Francis Light odważny wizjoner, który wykarczuje dżunglę, założy port zmieni nazwę na część króla Jerzego III (King George III) i zacznie zarabiać pieniądze o jakich sułtan mógł tylko marzyć.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Changi
- Więzienie Changi, lotnisko Changi wszystko Changi - dziwił się tata Kury
- Może nie wszystko, ale baza wojskowa, plaża, ulica i szkoła też dostały przyrostek od nazwy dzielnicy w której się znajdują - stwierdziła Kura
- Podczas wojny przy Changi był obóz jeniecki - oznajmił tata Kury, który historię drugiej wojny ma w małym palcu
- Teraz jest muzeum.Chcesz pojechać? - dopytywała Kura
- No jasne, że chcę - powiedział uradowany
sobota, 4 stycznia 2014
Gdy koń nadchodzi...
Kurza familia w powiększonym składzie tuż przed świętami postanowiła na chwilę porzucić Singapur i udać się na jedną z wysp w archipelagu Riau. Miała był podróż prywatnym promem, plaża, palmy i święty spokój jednak zamiast tego było nerwowe oczekiwanie w promowej przystani. Podobno pogody przewidzieć się nie da, więc nikt nie mógł przypuszczać, że silne wiatry tak zburzą morze, iż przeprawa promowa stanie się niebezpieczna.
- A mówiłem by siedzieć w domu i nigdzie się nie ruszać - marudził Żywiciel gdy po czterogodzinnym oczekiwaniu w końcu wsiedliśmy do promu
- Jesteście pewni, że to jest spokojne morze? - pytała mama Kury, która patrzyła na tych, którzy wymiotowali dalej niż widzieli
Morze wcale nie było spokojne... prom, który dowiózł nas do celu był ostatnim, który wpłynął do tego portu, więc wszyscy turyści zostali uwiezieni pod indonezyjską palmą
piątek, 11 października 2013
Lekcja historii
Gdy pod koniec zeszłego roku hiszpańska koleżanka poprosiła o pomoc w przeprowadzeniu lekcji o holokauście Kura była mocno zdziwiona.
- Dlaczego ja? Przecież ja nie jestem Żydówką - pytała
- Ale ty jesteś z Polski i to wy mieliście te obozy - rzuciła Hiszpanka, a w polskie serce trafił piorun
- Te obozy nie były polskie tylko hitlerowskie. Polska była jedynym krajem w którym za ukrywanie Żydów groziła śmierć, a i tak ludzie pomagali - powiedziała ze złością w głosie
- Sama widzisz, że potrzebuję pomocy - wyszeptała Hiszpanka ze smutkiem w głosie
niedziela, 6 października 2013
piątek, 4 października 2013
Plaża Bondi
Gdy pewnego zimnego poranka Żywiciel stwierdził, że czas odwiedzić legendarną plażę Bondi Kura nie była zbyt szczęśliwa. Plaża od zawsze kojarzyła jej się z nudą, więc próbowała zwieść męża na manowce i wymyślała różne atrakcje. Zaciągnęła go do parku i na zakupy licząc, że po męczarniach ochota na plażowanie z niego wyparuje. Nie przewidziała jednak, że w gdy temperatura spada odporność męska rośnie i w kilka godzin nie da się zmęczyć prawdziwego twardziela. Kura chcąc uniknąć plażowania próbowała dogadać się z dzieciakiem i przegłosować pomysł Żywiciela, ale szybko zorientowała się, że dzieciak już zawarł koalicję.
niedziela, 29 września 2013
Perełka architektury
- I o to tyle krzyku? - zapytał Przychówek patrząc na operę w Sydney
- Patrzysz na symbol Australii, wpisany na listę Unesco - rzuciła Kura
- Na tej liście to już chyba wszystko jest - odpowiedział dzieciak i uciął dyskusję
W sumie Przychówek powiedział to czego Kura nie miała odwagi wyrazić słowami. Budynek opery, który na zdjęciach prezentuje się okazane z bliska wygląda nieciekawie. Stojąc na schodach opery ciężko uwierzyć, że ta nijaka bryła jest symbolem Australii.
sobota, 28 września 2013
Jak kurza familia trafiła do parlamentu?
- Stolicą Australii to jest Melbourne czy Sydney? - zastanawiał się Przychówek przed wyjazdem na wakacje
- Canberra - odpowiedziała Kura i zobaczyła zdziwienie na twarzy
Przychówek nie jest wyjątkowy większość ludzi kojarzy Australię z operą w Sydney i nie zastanawia się gdzie owo państwo ma stolicę. Jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, że stolicą dużej Australii jest mała mieścina o nazwie Canberra.
środa, 25 września 2013
W krainie kangurów
Gdy pierwsi Europejczycy dotarli do Australii szybko rozpoczęli badania tamtejszej fauny i flory. Delikatnie zrywali gałązki eukaliptusów, tworzyli rysunki araukarii, paproci i nieznanych dotąd zwierząt.
W podróżnych zeszytach kicające zwierzątko zostało nazwane "Kangooroo", albo "Kanguru" (czyli Kangur). Nikt z badaczy nowego lądu nie przypuszczał, że człowiek mówiący: Kangooroo nie wymienił nazwy zwierzęcia tylko chciał powiedzieć, że nie rozumie co się do niego mówi.
- Co to jest zapytał jeden z badaczy australijskie fauny? - widząc skaczące zwierzątko przypominające skrzyżoanie żaby z wielką myszą i małą sarną
- Kangooroo - odpowiedział rdzenny mieszkaniec
sobota, 21 września 2013
Góry błękitne
Misie koala, która tak naprawdę misiami nie są, mają klawe życie. Siedzą na drzewie, niewiele się ruszają i wcinają liście eukaliptusa. Chyba mają po tych liściach bajeczne sny, bo drzemią prawie 20 godzin na dobę. Kura chętnie zjadłaby takiego eukaliptusowego liścia i zapadła w głęboki sen gdyby nie było jej szkoda eukaliptusowych gałązek. Jej nieposkromiony apetyt szybko zmniejszyłby plantacje australijskiego eukaliptusa i spowodował, że słynne góry niebieskie przestałyby być niebieskie.
poniedziałek, 16 września 2013
Zagadka
Po prawie trzech latach jedzenia ryżu postanowiliśmy porzucić Azję i pojechać na wakacje ciut dalej. Z dna szafy wyciągnęliśmy ciepłe bluzy, ciut zapomniane buty, kurtki i grube skarpetki. Przychówek, który przy 26 stopniach maszeruje do szkoły w bluzie od dresu tym razem na wakacje zabrał nawet rękawiczki.
- Ty wiesz, że tam może być nawet 16 stopni?- pytał przejęty
- Na plus czy na minus - dopytywała Kura
piątek, 6 września 2013
Dwa dni jedna noc
Młodzi, odważni i żądni przygód Chińczycy, którzy w XVI wieku przypływali na wielkich statkach handlowych chętnie osiedlali się w Azji południowo-wschodniej. Chcąc rozpocząć nowe życie chętnie żenili się z miejscowymi kobietami i żyli na styku kultury malajskiej i chińskiej. Dziś na ich potomków mówi się Peranakanie i to ich uważa się za rdzennych mieszkańców Singapuru i południowej części Malezji. Peranakańskie rodziny łączą chińską i malajską kuchnię, używają na co dzień kilku języków i mieszają religię. W wielu peranakańskich domach obchodzi się muzułmańskie święto Hari Raya, Chiński Nowy Rok i Boże Narodzenie.
My znamy tylko dwoje Peranakan, bo przez lata Singapur obrósł przybyszami z innych krajów.
Tak się śmiesznie porobiło, że w singapurskiej szkole singapurskie dzieci są w mniejszości. W klasie Przychówka tylko 16 dzieci ma singapurski paszport. Pozostałe zostały do miasta Lwa przeflancowane, więc historia i tradycja regionu to bajki o żelaznym wilku. Wycieczka do pobliskiej Melaki, która jest w programie wielu singapurskich szkół ma pomóc dzieciom poznać historię Singapuru i okolic.
My znamy tylko dwoje Peranakan, bo przez lata Singapur obrósł przybyszami z innych krajów.
Tak się śmiesznie porobiło, że w singapurskiej szkole singapurskie dzieci są w mniejszości. W klasie Przychówka tylko 16 dzieci ma singapurski paszport. Pozostałe zostały do miasta Lwa przeflancowane, więc historia i tradycja regionu to bajki o żelaznym wilku. Wycieczka do pobliskiej Melaki, która jest w programie wielu singapurskich szkół ma pomóc dzieciom poznać historię Singapuru i okolic.
niedziela, 1 września 2013
Festiwal piwa
Zanim piwo trafiło na listę napojów imprezowo-wyskokowych było traktowane jak normalny napój. Warzono je w starożytnym Babilonie, Egipcie i Mezopotamii. Rozkoszowano się jego smakiem w średniowiecznych klasztorach i leczono nim choroby przewodu pokarmowego. Historycy twierdzą, że przez długi czas piwo uważano za napój zdrowszy od wody, bo konieczne gotowanie pozbawiało go zarazków i pozwalało uniknąć wielu chorób.
My nie jesteśmy wielbicielami chmielowego trunku, ale gdy nasz ulubiony Kapitan zaprosił nas na Festiwal Piwa nie mogliśmy odmówić. W końcu skosztowanie 20 gatunków piwa, na wodzie między Indonezją, a Singapurem w towarzystwie polskiego Kapitana nie zdarza się często.
Profilaktycznie poprosiliśmy o zarezerwowanie okrętowej kabiny, zabraliśmy domowy chleb i tak jak przed rokiem pojechaliśmy z wizytą na statek.
My nie jesteśmy wielbicielami chmielowego trunku, ale gdy nasz ulubiony Kapitan zaprosił nas na Festiwal Piwa nie mogliśmy odmówić. W końcu skosztowanie 20 gatunków piwa, na wodzie między Indonezją, a Singapurem w towarzystwie polskiego Kapitana nie zdarza się często.
Profilaktycznie poprosiliśmy o zarezerwowanie okrętowej kabiny, zabraliśmy domowy chleb i tak jak przed rokiem pojechaliśmy z wizytą na statek.












































