Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

piątek, 1 lutego 2013

Macki Wielkiego Brata

  • Wyobraź sobie, że trzech idiotów z szóstej klasy zamiast przyjść rano do szkoły pojechało do centrum handlowego i poszło do wielkiego M - wyrecytował Przychówek z przejęciem
  • Idiotów powiadasz - wycedziła przez zęby Kura
  • Mądrzy to oni raczej nie byli. Nikt kto ma trochę oleju w głowie nie chodzi na wagary kilka miesięcy przed PSLE - oznajmił Przychówek wyraźnie zły
Kura edukowana w polskim systemie chadzała na wagary i cieszyła się gdy z jakiegoś powodu przepadały lekcje, ale ona nie musiała zdawać egzaminów. Nie bała się, że spadnie do klasy o niższym poziomie i nie musiała walczyć o miejsce w dobrym gimnazjum.
W Singapurze stracona lekcja oznacza stratę wykładu czyli więcej pracy w domu. Uczestnictwo w lekcjach jest więc w interesie ucznia.

  • To tylko jeden dzień, a chłopcy pewnie dostali karę i już więcej tak nie zrobią - powiedziała Kura próbując łagodzić sytuację
  • Już nie będą mieli okazji chodzić na wagary. Rodzice będą bardziej ich pilnować, a na razie są zawieszeni w prawach ucznia. Przez dwa tygodnie zamiast chodzić na lekcje będą pomagać paniom z serwisu sprzątającego - powiedział dzieciak
  • Surowa kara - pomyślała Kura
  • Pani dyrektor powiedziała, że skoro chłopcy uważają iż nauka jest jest niepotrzebna to powinni nauczyć się dobrze pracować. Pani Dyrektor było wstyd, że uczniowie z jej szkoły tak się zachowali. Wyobraź sobie, że do tego centrum musiał po nich pojechać Pan Dyscyplina, bo oni nie zamierzali wracać tego dnia do szkoły - dodał  poruszony Przychówek
Dobrowolne opuszczanie lekcji to w singapurskiej szkole coś wyjątkowego, więc przez tydzień szkolne mamuśki plotkowały tylko o tym.  Pochodząca z innego świata Kura zaczęła dociekać jakim cudem szkoła dowiedziała się gdzie są wagarowicze i jak to się stało, że mogła ich przyłapać na gorącym uczynku.

  • Ciekawe kto doniósł gdzie są chłopcy? - zapytała Kura
  • Kasjerka z wielkiego M zadzwoniła do szkoły i powiedziała, że właśnie sprzedała jedzenie wesołym chłopcom w szkolnych mundurkach. Dzieciaki były bez opieki, w godzinach szkolnych, więc pani musiała powiadomić szkołę - powiedziała jedna z Azjatek
  • Pan dyscyplina szybko pojechał do centrum handlowego i spotkał delikwentów - dorzuciła druga
  • Rozumiesz?- zapytała trzecia
Kura rozumiała słowa, ale sytuacji już nie. Jej europejska głowa nawet nie jest w stanie sobie wyobrazić, że macki Wielkiego Brata dotarły nawet do Wielkiego M. Gdyby bracia McDonald o tym wiedzieli to frytki stanęłyby im w gardle.

10 komentarze:

ja nie wiedziałam, że moja babcia taka postępowa i światowa, a teraz wyszło że ona, jak byliśmy u niej na wakacjach, wychowywała nas po singapursku....o każdym naszym kroku wiedziała..:-D

Podoba mi sie kara ktora dostali za wagarowanie. Dyrektorka ma racje, skoro nie chca sie uczyc to dobrze zeby przyzwyczajali sie do zawodu ;)

no, kiedy w Dzień Wagarowicza klasa mojej koleżanki uciekła z lekcji, to wychowawca gonił ich maluchem :-) jechali wszyscy emką do Kazimierza Dolnego na lody. dogonił ich i zdążyli na nastepną lekcję. ta, która przepadła, to był angielski z wychowawcą. w ten sposób nauczyciel uratował swoją skórę :)
my za wagary musieliśmy sprzątac dookoła szkoły, dokładnie z tego samego powodu, co wspomniany w twojej notce :)))

To jest jakaś masakra! Pozdrowienia dla trzech europejskich głów, choć wydaje mi się, że Przychówek już myśli bardziej po singapursku:)

o rany, ale mi się to podoba, przynajmniej jest realna odpowiedzialność szkoły i jakieś normalne zachowanie ludu ,a nie jak u nas obojętność a z drugiej strony brak mundurków i tylko zeszyt do korespondencji, bo nauczyciel w szkole publicznej nie chce i nie potrzebuje rozmawiać z rodzicem....

I bardzo słusznie. W Anglii za nieobecności można dostać regularne wizyty opieki społecznej albo w ogóle stracić miejsce w szkole. Do dobrych szkół cały czas są listy oczekujących, więc na pewno jakieś dziecko (i jego rodzice) by się ucieszyli.
W rankingach i ocenach szkół podaje się też procent nieobecności uczniów. A nieobecności powyżej iluś tam dni (nie wiem, ilu dokładnie) dyrektor każdej szkoły ma obowiązek zgłosić do wydziału edukacji.
A.

Nie podoba mi się pomysł z karnym sprzątaniem traktowanym jako "przyzwyczajaniem" do zawodu. Uważam, że uczy to dzieci by segregować ludzi według zawodu oraz daje sygnał, że godni szacunku są wyłącznie pracownicy umysłowi.
Nie lubię patrzenia z góry na osoby, które zawodowo sprzątają, także dlatego, że UMIEJĘTNE posprzątanie nie jest wcale takie łatwe.

Z moich doświadczeń wynika (mama jest nauczycielką), że to raczej rodzicie nie chcą rozmawiać z nauczycielem...

Zgadzam sie z Fil co do przecinka! Sprzatanie byloby dobra kara, a raczej naturalna konsekwencja w sytuacji, gdyby chlopcy nabrudzili. Ja do tego kraju nie pasuje! ;)
Pozdrawiam,
M.

to się przychówek wynudzi ,lub raczej dzień mu się będzie dłużył jak wrócicie do Polski::)):) ,droga Kuro co wy z czasem po powrocie będziecie robić????????

Prześlij komentarz