Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

wtorek, 12 lutego 2013

W środku niczego

Przygraniczne Johor Bahur poza tanimi sklepami, szczurami i wielkimi hamburgerami ma coś czego Singapur nie ma i mieć nie będzie. To Legoland czyli wielki 70 hektarowy park rozrywki do którego budowy użyto 50 milionów klocków. Kurza familia już dawno miała ochotę na odwiedziny w tym parku, ale wszyscy czekali na odpowiedni dzień gdy coś zatrzyma armię Chińczyków w domach. Taki dzień trafił się gdy chińscy przyjaciele zajadali się zupą z rekina i świętowali nadejście roku węża.


Ekonomiści, optymiści twierdzą, że  pojawienie się Legolandu tchnie w to senne Johor Bahur życie, bo  dzięki turystom pojawią się pieniądze, które rozkręcą lokalna gospodarkę i uczynią z przygranicznego miasteczka azjatyckie centrum rozrywki.
Z myślą o przyszłości Legoland zbudowano w środku niczego. Gdy za kilka lat tuż za bramą powstanie hotel i pierwszy na świecie wodny park Lego będzie tam luksusowo, ale na razie jest wielki plac zabaw, małe centrum handlowe, ogromny parking i plac budowy.























Autobusy turystyczne i hotelowe podwożą spragnionych rozrywek, a potem odjeżdżają w siną dal. Wracają dopiero za kilkanaście godzin. Bez samochodu nie ma możliwości ucieczki z parku. Bez względu na pogodę czy samopoczucie powrót do cywilizacji jest niemożliwy, bo nawet postoju taksówek nie przewidziano.

  • Malajska myśl technologiczna - powiedział Żywiciel
  • W Singapurze Universal jest na Santosie więc wrócić łatwo, w Hong Kongu z Disneylandu jeździło metro przy Ocean Park był bezpłatny autobus transportujący do metra i rząd taksówek tu czarna dupa - dodał, a Kura pokiwała głową.
Transport do malezyjskiego centrum rozrywkowego jest na razie średni, ale sam park świetny. Dzieciak skakał do góry widząc miniaturową wersję Pertonas Twin Towers i Singapore Flayer. Nawet Ankor Wat Tai Mahal z kloców zbudowali. Poza zachwytem nad niesamowitymi budowlami dzieciak zaprogramował robota Lego, pojeździł samochodem i zapominał, że się zestarzał. My też zapomnieliśmy i dobrze się bawiliśmy, nawet wtedy gdy ulewa zmusiła nas na chwile do rezygnacji z niektórych atrakcji.






















Poszaleliśmy na placu zabaw i wydaliśmy trochę pieniędzy na kolejne ubrania dla dzieciaka. Chętnie wydalibyśmy więcej i zjedli jakiś dobry obiad, ale malajskie rodziny, które odwiedzały ów park razem z nami okazały się wyjątkowo żarłoczne i wczesnym popołudniem w restauracjach nie było już nic do jedzenia. Wyszliśmy głodni i cieszyliśmy się, że na dwie noce zarezerwowaliśmy hotel gdzie ktoś poda nam kolację. Gdybyśmy po szaleństwie w Legolandzie musieli przeprawiać się przez przejście graniczne pewnie nie mielibyśmy tak szampańskich humorów.

5 komentarze:

Jako dziecko nie marzylam o wizycie w Disneylandzie, ale kochalam klocki Lego i chetnie bym sie wybrala do Legolandu nawet teraz:)

W Legolandzie chyba każdy staje się dzieckiem ;) ja do dziś pamiętam odwiedziny w tym duńskim Legolandzie...

absurdalne :-) w końcu to Azja jednak, nie Dania - ale widać, że daje radochę.
co do mnie, LEGO w ogóle mnie nie podnieca, mogłoby nie istnieć. a przecież ma tysiace wręcz wyznawców. ba, własny małżonek mój jest jednym z nich.

z chęcią pobawilabym się tymi klockami :)

Kolorowe szycie może nie trafiłaś na dobry zestaw. Może gdzie jest coś z lego niteczką i maszyną do szycia ;). Jako dziecko wychowane w ciężkich czasach widziałam zdjęcia Legolandu z Dani i nie magłam uwierzyć , ze to są klocki. Slajdy z obrazkami z Legolandu oglądałam godzinami podobnie jak katalog lego. Sama lego zaczęłam się bawić razem z Przychówkiem i było to jedno z moich ulubionych zajęć. Już się nie mogę doczekać kiedy Przychówek dostanie swojego robota Lego. Może da mi się troszkę pobawić.

Prześlij komentarz