Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

piątek, 13 kwietnia 2012

O chlebie

Na emigracji Kura tęskni za rodziną, polskimi przyjaciółmi, których zostawiła w Polsce i polskim jedzeniem. Większość rodzimych smaków dało się odtworzyć.

  • Ser biały można zrobić w domu zresztą hinduski panner smakuje podobnie, 
  • Ogórki kiszone można wyprodukować w dwa dni z japońskich baby cucumber
  • Tureckie krówki smakują prawie jak polskie


Nic jednak nie zastąpi smaku polskiego, wiejskiego chleba. Tubylcy na chlebie znają się tak jak przysłowiowa Kura na pieprzu i produkują pieczywo z kukurydzy, pandanu i ryżu. Swoje wyroby barwią na fioletowo, różowo i niebiesko i  prawie wszystko co sprzedawane jest w piekarniach nazywają chlebem. Dla wielu singapurczyków chlebem są:

  • kawałki pieczywa zwinięte w walec i nadziane serem lub szynką
  • bułki o smaku kawy
  • cudeńka, które przypominałyby nasze drożdżówki gdyby nie były nadziane kurczakiem lub rybą
  • kawałki tęczowego pieczywa tostowego w które uliczny lodziarz wkłada lodową bryłę o smaku waniliowym lub czekoladowym.
Singapurczycy nie mają nabożnego stosunku do pieczywa. Kura myślała, że serce jej pęknie gdy widziała dwoje chińskich dzieci bawiących się chlebem jak plasteliną.

  • Inna kultura - pomyślała i odwróciła głowę 
Smaku polskiego chleba i polskiego podejścia do chleba brakowało jej w Singapurze najbardziej. Gdy podczas Wielkanocnej święconki zobaczyła prawdziwy wiejski chleb w koszyku polskiej koleżanki natychmiast zapytała:

  • Gdzie kupiłaś?
  • Sama upiekłam. Jak upiekę następnym razem to was poczęstuję - powiedziała S skromnie
Słowa dotrzymała i na babskie plotki przyniosła domowy chleb. Kura zajadając polski chleb z australijskim masłem pomyślała, że o tym kim jesteśmy nie świadczy ani miejsce zamieszkania, ani znane języki, tylko zachowanie. Chleb przyjechał singapurskim metrem owinięty w płócienne serwetki, inna Polska zanim go dotknęła umyła ręce, a jeszcze inna pocałowała kromkę przed jedzeniem.

Mimo całej Kurzej sympatii do Malajek, Chinek, Hindusek i Jednoliterowej, to Polki są Kurze najbliższe, bo czasem nie trzeba nic mówić by się po prostu zrozumieć.

22 komentarze:

Proste rozwiązanie ... ostatnio zakupiłem coś takiego:

http://allegro.pl/automat-do-chleba-severin-3992-2-mieszadla-1600g-i2206380505.html

Przygotowanie banalnie proste 3 minuty ... potem wszystko automatycznie ... 3h i 1,5 kilogramowy pyszny np. razowy, orkiszowy chlebek gotowy ... a zapach w trakcie pieczenia bezcenny :) ... ma włącznik czasowy i podtrzymywanie temperatury ... wieczorem zasypujesz ... ustawiasz, że ma być na rano ... wstajesz i wyciągasz cieplutki ... na pewno to nie 100 % to samo co "pieczony na krzanowych liściach" ... ale jest smaczny !

Pozdr.
T.

Oj T ty mnie nie nakręcaj mam już pół kuchni sprzętu którego nie używam i marzy mi się garnek do gotowania ryżu i maszyna do chleba.

nie samym chlebem człowiek żyje ;)

powiedziała ta, której się zakwas szykuje na pyszny chlebek :)

etam maszyna do chleba. Zostają dziury od mieszadeł, nie ma przypieczonej z wierzchu skórki, zakwasowego chleba nie da się w nim upiec, kształt nie ten. Niech Kura maszynki nie kupuje, zwykły piekarnik i odrobina uwagi wystarczy.
A i zakwas w singapurskim klimacie da się z pewnością wyhodować piękny, jeśli by drożdżowe pieczywo było Kurze za mało.

Twaróg! Kiedy mieszkałem w Malezji najbardziej brakowało mi dobrego twarogu, takiego krojonego z kostki. Australijski cottage cheese był jedynie namiastką :) Niezłe pieczywo można było kupić w Deli France - sieci cukierenek ulokowanych w większości centrów handlowych w KL. Może w Singapurze też są?

Kuro, ja swoją maszynę do chleba uwielbiam i używam jej przynajmniej raz w tygodniu, bynajmniej nie zawsze do chleba. Najczęściej wyrabiam w niej ciasto drożdżowe na babki i bułeczki, a latem smażę konfitury. Cud miód malina to jest, i niedrogie :)

ja ze swojej strony maszyny do chleba nie polecam... ponieważ na IS polskiego chleba również brak - w piekarniach owszem jest do kupienia dobry chlebek ale za to jest drogi a w reszcie marketów to tylko tostowy więc zaczęłam piec własny chleb ;)
a najprostszy przepis to:
1kg mąki (pszenna najlepiej jak ma więcej niż 10g protein w 100g produktu, jak ma ok 14 to już nawet bagietki można piec ;))
Mąki można użyć różne np pomieszać ok 800g pszennej i 200g pszennej razowej, lub żytniej zwykłej lub razowej, w sumie ma być 1kg
600ml letniej (naprawdę letniej ok 28stC.) wody
dwie łyżeczki z czubkiem drożdży suchych
dwie łyżeczki z czubkiem soli
ziarenka wszelakie opcjonalnie jak ktoś lubi ;) ja zwykle dodaję troszkę słonecznika.
wszystko zarobić na ciasto i zostawić do wyrośnięcia na 2h (często wkładam miskę z ciastem do dużej foliowej torby ale nie jest to konieczne)
Po 2h ciasto wywalam na blat, dzielę na pół, zwijam w dwa walce (bochenki) i układam na dużej blasze z piekarnika (oczywiście na papierze do pieczenia albo na podsypce z mąki) na blaszce bochenki rosną 1h (też można włożyć całość do folii ale tak żeby folia nie dotykała ciasta) i potem wkładam blaszkę z bochenkami do nagrzanego piekarnika na 200-210st.C. piekę ok 30-35 minut aż będzie pachnieć ;) a bochenek ostukany od spodu będzie wydawał głuchy dźwięk. Koniecznie studzić na kratce! kroimy dopiero po wystudzeniu ;)
opcjonalnie można dodać ok 100-200g ugotowanych, rozdrobnionych na pure ziemniaków lub dwie łyżki mąki ziemniaczanej. Chlebek wtedy jest dłużej świeży bo na samych drożdżach po 1 dniu chlebek zacznie wysychać więc trzeba przechowywać w folii ;)

Witaj, Kuro!
Od pewnego czasu z wielkim zainteresowaniem czytam Twego bloga (już nie pamiętam jak na niego trafiłam, ale nie to jest najważniejsze). Bardzo ciekawie opisujesz Wasze egzotyczne życie i ubarwiasz bloga fotkami. Masz rację pisząc, że takiego szacunku dla chleba jak w Polsce nie ma chyba nigdzie na świecie. Myślę, że będziesz potrafiła upiec chleb nawet bez maszynki... i już czuję smakowity zapach i wyobrażam sobie, jak razem z Żywicielem i Przychówkiem zajadacie świeży chlebuś na śniadanie :) SMACZNEGO! Pozdrawiam - Mirandat

Taaaaa
To samo w Australii mieliśmy - gąbczaste wynalazki, które tutaj nazywają chlebem nijak nie przypominały w smaku prawdziwego chlebusia. Ostatnio bardzo dobry chlebek wynalazłem u Serbskiego wędliniarza...
Maszynę do robienia chlebka mamy, ale dobranie odpowienich proporcji wymaga conieco treningu :)
Pozdrawiam
Karol

A jak się produkuje w warunkach domowych biały ser? Może się to wydać dziwne, ale w serowej Holandii za żadne skarby nie mogę znaleźć odpowiednika, już o oryginale nie wspominając.

Przede wszystkim dziękuję za tak liczne komentarze.

Opis produkcji sera białego można przeczytać w poście Wet market z 17 stycznia 2011 roku.
Chleb spróbuje zrobić w najbliższym czasie mam nadzieję, że nie spalę przy tym domu.

Pozdrawiam serdecznie Kura

Droga Kuro, to ja sie juz na Twoj chleb zapisuje teraz! W ogole chyba powinnam sie postarac o jakis abonament chlebowy, bo jestem prawdziwym chlebozerca! Ten upieczony przez pania S. byl naprawde przepyszny. Byl, bo juz go wcale nie ma! :(
Pozdrawiam,
M.
P.S. Nastepnym razem naprawde upieke pasztet.

A my właśnie gotujemy na Antypodach bigos :)

A jesli chodzi o chleb, to mozna zrobic go bez maszyny. To wcale nie takie trudne. Polecam przepisy z http://pracowniawypiekow.blogspot.com.au/

Kuro, te ichniejsze buleczki nadziewane na wytrawnie sa uzalezniajace, nie sadzisz? Ja mam slinotok na widok mini hotdogowych nadziewanych makaronem soba z warzywami i miesem. Albo z krokietami ziemniaczano-warzywnymi z sosem teriyaki...Omijam japonska piekarnie duzym lukiem ;)

A garnek do ryzu to cu-do! Kupuj, nie zastanawiaj sie.

Kasia D-Z

Twarog robie regularnie, opracowalam swoj sposob odciekania tak, ze wychodzi bardzo zwiezly. Chleb pieke w piekarniku, ale mam do tego program. Wyrabiam recznie. Mysle, ze jesli nie masz wprawy w chlebach, latwiej zaczac od buleczek. Jest taki przepis na rosnace powoli w lodowce w nocy, znasz go?
Frapuje mnie to, co napisala Kocianna o robieniu konfitur w maszynie do chleba, to by bylo cos :)

Kasia D-Z

Kocianna do tablicy ;)

Nie znam niestety przepisu na bułeczki :(

Od prawie 2 lat nie kupuję chleba,piekę sama w domu 100% żytni na wyprodukowanym własnoręcznie zakwasie.Rewelacja.I tak naprawdę banalnie proste.Goraco zachęcam.
Maria

A masz piekarnik i naczynie żaroodporne? Kiedyś po sieci krążył przepis na chyba najprostszy chleb możliwy:
- 350 ml wody (lub więcej, zależy od mąki), 3 szklanki mąki, 1 torebka suchych drożdży i 1 łyżeczka soli. Wymieszać (wyjdzie paciaja), zostawić do wyrośnięcia.
- Rozgrzać piekarnik do najwyższej możliwej temperatury, a w nim naczynie żaroodporne.
- Naczynie wyjąć, na spód wsypać jakieś ziarna, płatki owsiane albo odrobinę mąki, na to wrzucić wyrośnięte ciasto. Przykryć i na 30 minut do piekarnika. Odkryć, piec bez przykrycia przez kolejne 10-15 minut.
- Wyjąć na kratkę, ostudzić.

Piekę taki chleb od dawna, jak mi się chce bawić w zakwas, to rezygnuję z drożdży, a maszyny do chleba używam do wyrabiania innych ciast. ;)

Pozdrawiam, A.

Nie ma, to fakt. W Holandii nasz twarog to po prostu nie jest ser. W warunkach domowych robi sie z mleka ;)
Ech, w ciagu trzech lat w Holandii kazda wizyta w Polsce to bylo jedzenie twarogu :)

Kuro Mila, alez mam zaleglosci w czytaniu bloga!
Niestety w Szanghaju, jak to w Chinach, nie ma dostepu ani do blogow ani do fejsa :(
Teraz jestem przez kilka dni w Warszawie i zgadnij co jem: twarog i chleb :)
Pozdrawiam i oby do rychlego zobaczenia w SGP.

Natalia i ty o tym tak okrutnie piszesz. O serze białym..oj oj..a niech Ci w boczki pójdzie :). Odezwij się jak już będziesz w Sin. Kawa na nas czeka :)

Prześlij komentarz