Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Cała nadzieja w panu Złotko

Życie w korporacji nie jest łatwe. Ludzie przychodzą i odchodzą z prędkością światła. Ledwo Żywiciel pozna wszystkie imiona, ledwo się do nich przyzwyczai, a już musi uczyć się od nowa, bo pracownicy korporacji ciągle się zmieniają. Nie zmienia się tylko ilość pracy - zawsze jest jej za dużo. Na miejsce chińskiej pani, której imię brzmiało jak polskie przekleństwo przyszedł Hindus o dziwnym imieniu.

Z Hinduskimi imionami zawsze jest zabawa. Kura przez rok nie nauczyła się mówić ani imienia, ani nazwiska pani R, nie umie też wymówić pełnych imion swoich hinduskich koleżanek.
Vishwanath Pratap Singh, Sarvepalli Radhakrishnan, Gulzarilal Nanda, Fakhruddin Ali Ahmed to imiona i nazwiska indyjskich polityków, ale nasi prawdziwi znajomi nazywają się podobnie.
Gdy nowy kolega Żywiciela powiedział swoje imię pan mąż podrapał się w głowę i zapytał: 

  • Mogę do ciebie mówić inaczej?
Nowy kolega powiedział, skróconą formę swojego imienia, a pani Ładna mało nie spadła z krzesła, bo dostała ataku śmiechu.  

  • Czy wiesz co znaczy owo imię w jednym z hinduskich języków? - zapytała Żywiciela gdy przestała się śmiać
  • Nie mam pojęcia - odpowiedział pan mąż
  • Jego imię znaczy Złotko
Żywiciel się uśmiechnął, bo ma nadzieję, że w jego zespole pojawi się ktoś, kto będzie miał nie tylko złote imię, ale przysłowiowe złote ręce do pracy.
Nauczenie się hinduskich imion jest równie trudne jak zrozumienie ich mentalności. Żywiciel twierdzi, że są olewaczami i robią tylko to co muszą robić. Kura się z nim nie zgadza i uważa, że dla Żywiciela spędzającego w korporacji dziesięć godzin, pracującego w domu kolejne trzy, sprawdzającego służbowy komputer o czwartej rano i zapowiadającego dzień roboczy w Wielką Sobotę wszyscy, pracują za mało.
Jeśli pan Złotko okaże się złotym pracownikiem to może Żywiciel zacznie wracać do domu przed zmrokiem, a Kura spędzi w towarzystwie męża chociaż jeden wieczór.

8 komentarze:

Ktoś mądry napisał, że w tych czasach "... od urodzenia należymy do korporacji ... " echh ... ale pracoholizm można leczyć :) !
Pozdr.
T.

ty pracujesz w jakiejś azjatyckiej korporacji, czy jak, bo nie czaję ... :|
swoją drogą przemyślenia nawet fajne

Korporacja jest europejska, ale warunki azjatyckie a pan mąż kocha swoją pracę miłością wielką ;)

Pozdrawiam Kura

A dlaczego piszesz- Ledwo Żywiciel POZNAŁA- chodzi mi o rodzaj żeński w tym zdaniu:)

Literówki to moja specjalność . Już poprawione. ;)

Ech...
Jak żywiciel chce złote ręce do pracy to niech ściągnie do pomocy sobiepodobnego z kraju ojczystego, bo z Azjatami raczej daleko nie zajedzie - nie ta mentalność...

Mam kilku Hindusów w swojej korporacji - wszystkie imiona skracamy do 4 liter, a nazwiska jednego ze znajomych nikt nie potrafi wymówić ;)

Na szczęście ( dla Żywiciela) Chińczyków też trochę tu jest inaczej by musiał przestać spać. ;) Zatrudnienie rodaka to wcale nie jest prosta sprawa ze względów prawnych.

Prześlij komentarz