Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Jadą książki na wycieczkę

  • Czy możesz przyjść w poniedziałek o 7 rano, a nie o 9 jak zwykle? - zapytała pani bibliotekarka
  • Oczywiście, że mogę i tak wstaję codziennie o 5 - odpowiedziała Kura 
  • Tylko nie zaśpij, bo bardzo potrzebuję Twojej pomocy. Wysyłamy książki na wycieczkę -powiedziała bibliotekarka z uśmiechem. 
Kura była bardzo ciekawa na jaką wycieczkę pojadą książki ?
Chwilę przed 7 rano weszła do chłodnej biblioteki i zamarła. Książki z czterech wielkich regałów leżały na stole, na krzesłach i na podłodze. W miejscu gdzie zwykle panuje anielska cisza i niezwykły porządek królował chaos.

  • Coś się tu stało? - zapytała Kura widząc zaledwie czubek głowy pani bibliotekarki
  • Wysyłamy książki do zaprzyjaźnionej szkoły, wiec trzeba je zapakować - oznajmiła  bibliotekarka wkładając książki do wielkich pudeł. 
Kura zrozumiała, że jej  ręce przydadzą się do pakowania książek, ale kompletnie nie mogła zrozumieć dlaczego biblioteka się ich pozbywa. Gdy o to zapytała, bibliotekarka wytłumaczyła, że książki jadą do zaprzyjaźnionej szkoły.

  • My im pożyczymy swoje książki, a oni pożyczą nam swoje, za jakiś czas znowu się zamienimy. W Polsce tego nie robicie? - zapytała zdziwiona gdy Kura pokręciła głową. 
  • Nigdy nie pracowałam w bibliotece, ale z tego co wiem to niczego takiego się nie robi. Książki są konkretnej szkoły lub biblioteki, każda ma swój niezależny katalog - powiedziała Kura i pozazdrościła centralnego katalogu bibliotecznego
  • Oj to wasze biblioteki muszą być ogromne, bo dzieciom książki szybko się nudzą - oznajmiła bibliotekarka i zakleiła karton. 
  • Szkolne biblioteki są raczej niewielkie - powiedziała Kura rozglądając się po ogromnej bibliotece  w szkole Przychówka
Pakując kolejne kartony tłumaczyła, że w Polsce mamy lektury obowiązkowe i wysyłanie książek na wycieczkę byłoby bez sensu, bo w zaprzyjaźnionej bibliotece są najprawdopodobniej takie same książki.

  • Nie macie problemu z czytelnictwem u dzieci, jak wszyscy mają czytać to samo? Przecież jesteśmy różni i każdy lubi co innego - interesowała się bibliotekarka
Kura chętnie by wytłumaczyła jak to jest w Polsce, ale przyjechał pan z zaprzyjaźnionej szkoły. Nikt nie liczył ile sztuk dostał, a ile pożyczył, książki wsadzono do samochodu i wysłano do innej szkoły.

  • A co będzie jak się książki zgubią? Jak nie wrócą do szkoły? - martwiła się Kura
  • Co roku tak robimy i nic jeszcze nie zginęło - powiedziała bibliotekarka i uśmiechnęła się serdecznie
Zanim Przychówek skończył lekcje jego szkolna biblioteka wymieniła wszystkie książki przygodowe. O 13 na drzwiach pojawił się wielki napis:

  • Już od dziś nowe książki. 
Singapurskie dzieciaki ustawiły się w długiej kolejce po nowości, a Kura wróciła do domu i po raz kolejny pozazdrościła singapurczykom pomysłu.

6 komentarze:

uwielbiam Twojego bloga i to,że prawie codziennie ucze się czegos nowego:)

Pomysł genialny w swojej prostocie. Nie wiem tylko, czy przy aktualnej liczbie lektur szkolnych miałoby to w Polsce sens. Jeśli któreś dziecko naprawdę lubi czytać, to i tak znajdzie sposób na znalezienie nowych książek. Pozostałe nie będą miały czasu ani ochoty, bo ledwo wyrobią się z lekturami obowiązkowymi. Ech... A.

"bo dzieciom książki szybko się nudzą"
Jakbym o moim potomku czytał ;)
Pozdrawiam
Karol

Rzeczywiście świetny pomysł. Pamiętam jak w podstawówce czytałam rozprawy filozoficzne i religijne bo tylko tego nie miałam przeczytanego.

"W Polsce tego nie robicie?" Niezłe ;)
I rzeczywiście wstyd przyznać, że w Polsce wszystkie biblioteki w dzielnicy mają pewnie mniej różnych książek niż tam jedna w jednej podstawówce, za to u nas książki długo ładnie wyglądają i są niezniszczone, bo i tak nikt ich nie używa, poza przymusowymi lekturami ;) Tak, tak, możemy być z siebie baaaardzo dumni, że szanujemy książki, bo w końcu w książkach ważna jest zadbana forma, a nie nieczytana treść ;)


Swoją drogą przerażająco brzmi, kiedy bibliotekarka w Singapurze tłumaczy Polce, że "Przecież jesteśmy różni i każdy lubi co innego". Podobno to my jesteśmy takimi indywidualistami, w odróżnieniu od Azjatów ;)

Owszem, w Polsce robicie, tylko najwyraźniej czytelnicy tego bloga nie bywają za często w polskich bibliotekach ;) Odkąd pamiętam istnieją wypożyczenia międzybiblioteczne (czyli wycieczki pojedynczych książek), a od dobrych paru lat istnieje np. NUKAT i wspólne katalogi on-line lokalnych bibliotek (tu warszawskie przykłady http://www.biblpubl.waw.pl/katalogi-bibliotek-publicznych-warszawy).
Odkryłam Kurzego bloga niedawno i nadrabiam. Lubię życzliwe podejście Kury do ludzi :)

Prześlij komentarz