Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Współczucie Chinki

  • Chyba często jeździsz taksówkami? - zapytała znajoma Chinka, widząc Kurę wysiadającą z taxi
  • Nie aż tak znowu dużo - odpowiedziała asertywnie Kura 
  • Chyba dużo, bo widzę, że jeździsz codziennie - oznajmiła Chinka z naciskiem na dużo
Kura przywykła już do bezpośredniości tubylców, a pani Wścibska teraz nie zrobiłaby na niej żadnego wrażenia. Nie spodziewała się jednak, że kogokolwiek z jej znajomych interesuje jak ona przemieszcza się po mieście.

  • Ile wydajesz na taksówki co tydzień? - zapytała Chinka
  • Taksówka rano do szkoły kosztuje zaledwie kilka dolarów więcej niż bilet na autobus dla mnie i dzieciaka - odparła Kura wymijająco i miała nadzieję, że Chinka się odczepi. 
  • To niech Przychówek jeździ szkolnym autobusem - powiedziała odkrywczo Chinka
  • To jest  nieopłacalne, bo jako obcokrajowcy nie mamy żadnych rządowych dopłat i za autobus szkolny zapłaciłyśmy więcej niż za taksówki codziennie rano. Poza tym musiałby wstać dużo wcześniej  - odpowiedziała Kura uznając temat za zakończony. 
  • Wcześniej by wstawał to wcześniej chodziłby spać- powiedziała  Chinka
 Kilka dni później z radością w głosie oznajmiła:

  • Gdybyś miała pomoc domową to oszczędzałabyś na taksówkach, bo pani woziłaby Przychówka autobusem, a ty mogłaby spać dłużej.
Propozycja snu o 6 rano wydała się Kurze bardzo kusząca, ale Matce-Polce szkoda byłoby dzieciaka. który musiałby wstawać dwie godziny przed świtem. Chince odpowiedziała:

  • Pomoc domowa mi się nie opłaca, bo koszty związane z jej zatrudnieniem starczą na taksówki dla całej naszej rodziny przez 2 miesiące - powiedziała Kura 
  • To kupcie samochód jeśli dużo jeździcie -  Chinka nie dawała za wygraną
  • Musiałabym jeździć od rana do nocy przez 7 dni w tygodniu by to się opłacało, bo ceny aut są w Singapurze szalone. Poza tym ja nie mam prawa jazdy - przyznała się Kura
Chińska pani popatrzyła na Kurę , pokiwała głową i powiedziała, że bardzo Kurze współczuje, że musi tak głupio wydawać pieniądze, ale jeśli planuje zostać w Singapurze to powinna pomyśleć o  pomocy domowej i samochodzie, bo to jest inwestycja.
Kura popatrzyła ma Chinkę pokiwała głową i pomyślała, że po raz pierwszy w życiu ktoś jej współczuł, że jeździ taksówką.
Chyba Kura powinna zapisać się na lekcje ekonomi do owej Chinki, może wtedy zrozumiałaby jak kupno samochodu i zatrudnienie pracownika może być inwestycją.

9 komentarze:

:) ja nie mogę:) 3x czytałam i nie mogłam tej chińskiej logiki ekonomicznej pojąć. Nie jesteś jedyna:)

Jak bum cyk cyk Chińska logika owej pani jest nie do pojęcia dla mnie.Myślałam , że ktoś z czytelników mnie oświeci.

Może ona po prostu chciała mieć OSTATNIE SŁOWO. Czyli logika ekonomii psychicznej raczej.

Ha, ha! Ja też tej logiki nie rozumiem, ale coś w tym musi być skoro Chińczycy są taką ekonomiczną potęgą :)
Kuro, weź się zapisz na korepetycje, może być z tego niezły biznes! :))

pozdrawiam

Ajdekato

Hihi, czytam i jakos znajomo brzmi. ;) Takich Chinek jest jednak wiecej.
M.

Inwestycja w pomoc domową = 1. Dłuższy sen Kury o poranku. Zdanie dziecka się nie liczy, ono ma się przyzwyczajać do coraz większej liczby obowiązków i ciężkiej pracy. Niech się hartuje.
2. Taka kobieta mogłaby prasować też koszule Żywiciela, żeby Kura miała jeszcze więcej czasu dla siebie.

Inwestycja w samochód = 1. Pojazd jest cały czas w Twoim posiadaniu, kiedy nie będzie potrzebny, możesz go sprzedać, odzyskując pewnie sporą część pieniędzy. Wydając pieniądze na taksówki, nic z nich nie masz na przyszłość, a więc je trwonisz.
2. Kura musi zrobić prawo jazdy, co jest ważną inwestycją w siebie.

Tak to widzę. :)
A.

to dopiero byłaby inwestycja... ha!

Ja cię...:) Nie masz pojęcia, jak ja lubię twój blog, zdecydowanie mnie zadziwia, poprawia humor i rozbawia. Chińska logika, matko bozka:)

Chińczycy mają jobla na punkcie "oszczędzania".
Moi Tajwańczycy, którzy Chińczykami są nie do końca - potrafią jechać np na drugi koniec miasta (autobusem/samochodem/skuterem) tracąc masę czasu i kasy na dojazd, po to, abny kupić w jakimś sklepie coś parę procent taniej (dla mnie poniżej 5-10% to żadne taniej, ale ja jestem zepsutą Europejką).
Potrafią przejrzeć zakupy i stwierdzić, że tu i tam można to i tamto nabyć taniej, a wydanie 4 zł na skarpetki z bawełny to rozpusta, bo takie z poliestru są za złociaka. Śmierdzące i upocone stopy nie są żadnym argumnetem... A mój upór w kwestii chodzenia w butach skórzanych a nie "najmodniejszych" to rzecz dziwna i w ogóle, tyle kasy na dwie pary butów, jak na night markecie za tyle to bym miała z 10
Kuro - ja to widzę tak:
- jeżdżąc taksówkami rozwalasz pieniądze niepotrzebnie
- samochód i maid świadczy o twojej wysokiej pozycji materialnej (a to, że go nie potrzebujesz nie ma wiekszego znaczenia), bo tylko biedaki nie mają służącej
- liczenie się ze zdaniem Przychówka w ogóle nie przyszło jej do głowy, podobnie jak dbanie o komfort dziecka - to jakaś herezja
- autobus szkolny po to jest, żeby wozić dzieci, w abutobusie też można przecież pospać

A najgorsze jest to, że nie powiesz jej -nos w swój sos, bo ona to tak czystej troski i dbałości o twój dobrobyt, bo może Kure podjerzewa o kurzy móżdżek, ekonomicznie niewydolny...

Ale - w Polsce też mamy takich ludzi, nie trzeba jechać w tropiki...

Prześlij komentarz