Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

środa, 23 listopada 2011

Kulinarny Hong Kong

W Hong Kong-u sprzedaje się codziennie 37,5 mln fishball-i czyli rybnych kulek wielkości małych pulpecików. Na ulicach głównych czuć zapach wielu gotujących się potraw. Kiełbasy, krewetki, małe ośmiornice i pierogi sprzedaje się nadziane na długi patyk, kasztany, orzeszki i słodkie wrzuca się jeszcze ciepłe do papierowej torebki. Tubylcy jedzą przekąski stojąc na ulicy.









Bardzo chcieliśmy posmakować lokalnej kuchni, ale trochę się baliśmy. Nie jesteśmy przewrażliwieni, wiemy, że Chińczycy do swoich zup wrzucają kurczaka, kaczkę czy kurę w całości (z łbem, nogami i wnętrznościami), ale potraw z jajkami baliśmy się próbować. W kuchni chińskiej popularne są heral egg-i czyli jajka gotowane w ziołach, obok tego jajka pieczone w soli, oraz jajka trzymane tak długo, że robią się czarne w środku. W Hong Kong-u wszystkie jajeczne wariacje sprzedaje się na ulicy.





Weszliśmy do małego baru  z postanowieniem, że jajek jeść nie będziemy. Zanim usieliśmy pani podała nam kartę dań po angielsku. Palcem pokazaliśmy co chcemy jeść, angielski pani z obsługi nie był wyjątkowy, ale po chwili dostaliśmy zamówione jedzenie. Pachniało apetycznie smakowało wyśmienicie. Wychodząc żałowaliśmy, że już tam nie wrócimy.

Dried fried fat white noodle with beef

Noodle with Won Ton


Przyciśnięci głodem weszliśmy do małej knajpki, która okazała się lokalem na bilety. Najpierw zamawia się danie, a pani daje bilet. Z biletem trzeba iść do okienka i dopiero dostaje się jedzenie. Przypomniały nam się studenckie czasy i bar mleczny gdzie chodziliśmy na naleśniki. Przygotowanie naszych dań trwało tylko chwilę. Kura ciut się skrzywiła widząc ryż obok kiełbasy w daniu Przychówka, ale ten niezrażony zjadł wszystko. Żywiciel uznał, że w Hong Kong-u jedzenie jest pyszne.
Kura jadła smaczną zupę, ale po wyłowieniu niespodzianki straciła apetyt. I nie chodziło o kurzą nóżkę tylko o coś co wyglądało jak oko.


Jumbo sausage and garlic chicken steak with rice

Baked pork chop with fried rice

Double-boiled soup - steamed rice with chicken and Chinese mushroom with Chinese tea

Wkładka mięsna


Hong  Kong to kulinarna niespodzianka.

7 komentarze:

Singapur to chyba jedyny kraj w Azji S-E gdzie nie jada się na ulicy tylko w food courtach! W Hong Kongu i tak jest tego mało, ale już np Bangkoku na prawie każdym przejściu dla pieszych można zjeść trzydaniowy obiad ;)
Zazdroszczę Wam, ze możecie być w Azji tak długo, oj zazdroszczę. Przygoda życia, co?

Mało ulicznego żarcia... dla mnie wszędzie jest go pełno i pachnie zniewalająco...
Azjatyckie życie jest dla nas przygodą życia. Dla tej przygody porzuciliśmy ustabilizowane ( trochę nudne) życie w pewnym dużym mieście.

Kurze lapki sa wielkim przysmakiem w Azji (chyba poza Japonia). Cala "produkcja" lapek z Europy i Stanow jedzie teraz tam. Przed era globalizacji lapki zapewne byly trudno dostepnym i drogim przysmakiem.

Pamiętam jak w dzieciństwie jadłam kurze łapki. Teraz nie jestem fanką własnych nóg ;)

Pozdrawiam Kura

Kuro, kurze łapki są zalecane jako świetny produkt przeciwzmarszczkowy. Mają dużo kolagenu czy czegośtam, co chroni przed powstawianiem kurzych łapek na własnym dziobie. Jednakowoż myśl o obgryzaniu kurzych pazurków nieco mnie odpycha - bo swoich nie obgryzam, a co dopiero biednej ptaszynie, co mogła nimi grzebać Bóg jeden wie gdzie :D
Serio w Polsce się jada kurze łapki???

Serio w Polsce się jada kurze łapki znam nawet kilku smakoszy.

A zmarszczki mają, czy nie? Bo jak działa, to się poświęce, tańsze to niż botoksy i inne lankomy... Ale jak nie działa, to nie będę się zmuszać, niech Azjaci walczą z głodem, ja mogę sobie jeden posiłek odpuścić...

Prześlij komentarz