Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

wtorek, 7 lutego 2012

Drzemka

Wszystkie dzieci z klasy Przychówka (poza nim) sypiają w dzień. Pewnie gdyby nie spały nie wytrzymałyby nad książkami do 1 lub 2 w nocy.
Drzemiących widać wszędzie. Ludzie przysypiają w metrze, na ławkach w parku, dzieciaki drzemią w autobusach. Czasem można zaobserwować tych co zasnęli w food court-cie oczekując na posiłek. Klimat sprzyja takim drzemkom zwykle jest gorąco, duszno i sennie. Czasem Kurze trudno uwierzyć, że są ludzie którzy przyjeżdżają tu na urlop zregenerować siły.
Kura zwykle jest tu senna i gdyby mogła spałaby bez przerwy. Dziś po udanym przedpołudniu zaliczyła mimowolną drzemkę w komunikacji miejskiej. Nikt z podróżnych nie zwrócił uwagi na białaskę śpiącą na plastikowym krzesełku w wagoniku metra. Pociąg ze śpiącą Kurą objechał pół miasta, a ta ocknęła się 10 km od miejsca gdzie powinna wysiąść. Zamiast wiać z pociągu na najbliższej stacji zaczęła sprawdzać czy nikt jej nie okradł, gdy otwierała plecak w poszukiwaniu kluczy, telefonu i portfela podszedł do niej pan z obsługi metra i zapytał:

  • Czy mogę w czymś pomóc?
Kura zaczęła tłumaczyć, że zasnęła i nie nie wie czy nic nie pogubiła. Wtedy pięciu współpasażerów powiedziało jej, że jest w najbezpieczniejszym miejscu na świecie, a w metrze są kamery więc nie ma się czego obawiać. Kura się uśmiechnęła wie, że mieszka w najbezpieczniejszym miejscu na świecie, że wszędzie są kamery, ale są rzeczy do których Kura nigdy się tu nie przyzwyczai i więcej w metrze spać nie zamierza.

5 komentarze:

oj jak ja teraz żałuję, że w przedszkolu w czasie leżakowania nie wydrzemkowałam się na zapas! teraz wiele bym dała za codzienną drzemkę...

No proszę, a w angielskich przedszkolach i żłobkach drzemka jest nieobowiązkowa już dla 18-miesięczniaków. Trzylatki w ogóle nie mają jej w rozkładzie dnia, więc jeśli któreś dziecko chce się przespać, schodzi do sali, gdzie są młodsze dzieci. No, ale tu maluchy w przedszkolu nie mają prac domowych, nikt im nie każe zakuwać do północy czy jeszcze dłużej. :) A.

w miejskiej komunikacji to nie (bo przeważnie stoję :D), ale w dalekobieżnych autobusach, jak dojeżdżałam do szkoły na przykład, zawsze spałam. ale byłam jakoś tak wyczulona, że budziłam się tam, gdzie trzeba. :)

Witam, z racji pracy bywam czasem w Chinach, dlatego z ciekawością podczytuje bloga:) A ostatnio znalazlam Twój wpis na forum książki dziecięce, ktore też regularnie odwiedzam. Pozdrawiam z mroźnego Krakowa.

Bo ja piszę na różnych forach od kilku lat. Odkąd jestem Kurą z Azji nie chce mi się wylogowywać i pisać pod starymi nikiem piszę wiec jako Azja :)

Prześlij komentarz