Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

czwartek, 23 lutego 2012

Rozterki Kury

Kura poszła na pierwszy trening pływacki. Żywiciel uznał, że przeżyje jakoś w pomiętych koszulach, a Kura zobowiązała się dbać o męża nie gorzej niż dotychczas. O 10 rano na basenie były trzy zawodniczki. Najstarsza z pań ma 76 lat i jeszcze nie wie czy wystartuje, ale z dużą przyjemnością trenuje.

Oj, pozazdrościła Kura tej pani witalności!

Kurzy rodzice są sporo młodsi, dużo sprawniejsi, ale nigdy nie zdecydowaliby się pływać w maratonie i rywalizować z ludźmi dwa razy młodszymi od siebie. Wszyscy przywitali Kurę bardzo serdecznie, a trenerka okazała się profesjonalistką w każdym calu i na przywitanie powiedziała, że jak mięśnie się trzęsą to trzeba przerwać trening i  po prostu odpocząć.

Mimo tego, że woda była lodowata Kurze świetnie się pływało. Po godzinnym treningu Kura poczuła się kilka lat młodsza i kilka kilo lżejsza. Niestety spotkanie z wagą wyprowadziło Kurę z błogostanu. Kura miała dziwne wrażenie, że namokła w tej wodzie jak gąbka. Wskazówka zatrzymała się tam gdzie kończy się "miły pulpecik", a zaczyna "gruba baba".

Podczas rozmowy z trenerką też nie było miło, bo pani uznała, że Kura rzeczywiście pływa jak strzała, ale jest strzałą z ołowiem. Mówiąc w skrócie Kura jest za ciężka.


Po rocznych szaleństwach kulinarnych Kura musi iść na dietę, bo inaczej z pływania w zawodach nic nie będzie. Komentarz trenerki był wygłoszony po azjatycku przy wszystkich zawodniczkach, ale nikt poza Kurą się nim nie przejął. Do tego, że wszyscy wszystko o sobie wiedzą Kura zdążyła się już przyzwyczaić i do tego, że intymne szczegóły omawia się publicznie też.


Gdy padło pytanie:

  •  Czy  chcesz trenować ?  
Kura zawahała się.
    Z jednej strony bardzo chciała, bo przekonała męża (wcale nie był trudno), zobaczyła swoją wagę i przeczytała wszystkie miłe komentarze zachęcające do rywalizacji.
    Z drugiej strony to jak będą wyglądały treningi kłóciło się z z Kurzym wyobrażeniem na ten temat.  Myślała, że posiedzi trochę w basenie pomacha rękami i nogami, a tu czeka ją prawdziwy trening przez kilka miesięcy. Trenerka nie pozostawiła złudzeń, by dobrze się przygotować Kura powinna pływać codziennie przez godzinę, znaleźć czas na siłownię chociaż raz w tygodniu i biegać by wzmocnić  kondycję.
    Trochę wbrew rozsądkowi, czując się po pływaniu rewelacyjnie Kura powiedziała, że będzie trenować, chodzić na siłownię i biegać.  Jeszcze nie wie kiedy znajdzie na to czas, ale wierzy, że wszystko uda się pogodzić.
    Żywiciel w najbliższym czasie nie dostanie raczej domowego obiadu i nie będzie miał uprasowanych koszul, ale Kura dotrzyma słowa i będzie dbała  męża tak samo jak dotychczas.

    16 komentarze:

    Ostatnie zdanie pobudza wyobraźnię:)

    Tak jakby dotychczas Żywiciel codziennie dostawał domowe obiadki. ;) A jak już Kura trochę popływa, wrócą jej siły witalne, to i z prasowaniem się uwinie szybciej niż dotychczas. :) A.

    Powodzenia. Taki trening pływacki to super sprawa dla ogólnego stanu zdrowia. Ale błoga chyba nie zaniedbasz, hę?;)

    Och! Jak Ci zazdroszczę tego, że ktoś z zewnątrz zmusza Cię do wysiłku. Dla samej siebie ciężko mi się kopnąć w tyłek i iść na basen, a gdy ma się TAKĄ motywację, świetną trenerkę to nic tylko brać się do roboty i patrzeć jak tłuszczyku ubywa, a pojawiają się mięśnie i kondycja :-)

    Dominik jako przyszły lekarz pewnie masz rację. :)

    Dziewczyno bez matury jakbym miała twoje wymiary to bym poszła na obiad a nie na basen..ha ha:)

    Z prasowaniem i z prasowaniem. ;)
    M.

    Cieszę się bardzo! Dopiero teraz nabierzesz energii! Już przygotowuję się na Twoje dłuuuuuuuugie wpisy :-). Trzymam kciuki :-)

    Bardzo podoba mi się określenie miejsca wskazówki wagi pomiędzy 'miłym pulpecikiem' a 'grubą babą' ;) ja pomimo wciąż przesuwającej się w niewłaściwą stronę wskazówki wierzę, że ciągle jestem miłym pulpecikiem ;) moja Babcia mawiała: "chłop nie pies, na kości nie leci", ale to nie znaczy że uważam, że Kura nie powinna trenować, wręcz przeciwnie, uważam, że powinna, bo na samopoczucie to zrobi lepiej i na pewno wyjdzie z tego kilka ciekawych opowieści dla czytelników bloga!

    Super, że się zdecydowałaś Kuro ... słyszałem, że prasowanie ... a szczególnie koszul ... jest świetnym treningiem uzupełniającym prawie jak siłownia ... od podnoszenia żelazka wyrabiają się motylki ...
    Pozdrawiam,
    T.

    T w żadne słyszałam nie uwierzę... poproszę badania naukowe.;) inaczej nie pracuję tylko bloguję.
    Pozdrawiam leniwa Kura.

    Powodzenia. Ja też mam mocne postanowienie sprawić sobie kijki do nordic walking i zacząć spacerować. Na pewno skala i wysiłek nie ten sam co na treningu pływackim ale ruch to zdrowie, nawet taki.

    Czy to znaczy, że Kura zamierza też zmienić dietę i możemy się spodziewać zdjęć niskokalorycznych dań? Zapowiada się ciekawie... A.

    Uwielbiam Twoje wpisy - nawet o tak dramatycznych sprawach piszesz w pogodny zabawny sposób :)

    I ja mocno trzymam kciuki, bo również zaczynam walkę o pozycję wskazówki wagi pomiędzy 'miłym pulpecikiem' a 'grubą babą' ;)

    Powodzenia. Zazdroszczę tego treningu z prawdziwego zdarzenia.
    Chciałabym, zeby ktoś mnie zmusił, bo moja strzałeczka przesuwa się w stronę grubej baby niepokojąco szybko....

    Prześlij komentarz