Dupoki z rodziny dim sum

Znów odwiedziliśmy nasz jedzeniowy zakątek w Ulu Pandan tym razem nie daliśmy się wykazać restauracji: japońskiej, koreańskiej, amerykańskiej i pizzeriom, tylko usiedliśmy w food court- cie i każdy z nas zjadł to co lubi najbardziej.

sobota, 3 grudnia 2011

O wodzie i rodzicielskich obawach

  • Czy to prawda, że w Europie pijecie wodę gazowaną na co dzień? - spytała zdziwiona H
  • Tak i nawet inne napoje pijemy - zażartował Żywiciel
  • Po co wy taką dziwną wodę pijecie? - zapytała H
  • Bo lubimy - odpowiedział Żywiciel

W Singapurze jest kult wody. Gazowaną wodę można kupić w niektórych sklepach, jednak tubylcy jej nie piją. Wszyscy piją ze swoich wodnych butelek. Podpisane bidony na długich paskach noszą małe dzieci, a kierowcy wożą je w swoich pojazdach. Ludzi z wodopojami w ręku widać wszędzie. Eleganckie paniusie wieszają sobie bidony na nadgarstku jak bransoletę, a szkolne dzieciaki swoje wodne butelki wkładają do specjalnej przegródki w plecaku.


Wodę do bidonu wlewa się z kranu, bo kranówka w Singapurze nadaje się do picia bez przegotowania.
Nasz dzieciak też chodzi z bidonem. Zupełnie niepostrzeżenie zrobił się bardziej singapurski niż rodowici wyspiarze. Do czego to doprowadzi jeszcze nie wiemy? Mamy nadzieję, że skończy się na mówieniu w  singlisz i bidonie. Oby nasz bladolicy dzieciak nie zaraził się singapurską miłością do zakupów i wielogodzinnych dyskusji o torebkach wielkiego mistrza.
Już wolimy, by całe wakacje rozwiązał zadania z matematyki jak Maruda, który ostatniego dnia szkoły powiedział naszemu Przychówkowi, że planuje tak pracować, by w styczniu umieć z matematyki więcej niż nasz dzieciak.

    3 komentarze:

    Witam,
    bardzo lubię Twojego bloga, przeczytałam go z zainteresowaniem od deski do deski:)

    Odnośnie wody dodam, że nie wiedziałam, iż moja rodzina jest tak singapurska w tym temacie:D
    Mój syn też do szkoły (w specjalnej przegródce tornistra) i wszędzie indziej nosi nieprzegotowaną kranówę w bidonie, my też tę kranówę pijemy, wozimy ją w aucie, zabieramy na wycieczki itp, a wody gazowanej w naszym domu nie uświadczysz;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    SopociAnka

    Cieszę się, że lubisz tu przychodzić.:) My preferowaliśmy wodę gazowaną , ale teraz pijemy kranówkę na zmianę z napojem na C który zdrowy nie jest.

    Napój na C w gorącym klimiacie się od czasu do czasu sprawdza - z racji kwasu w składzie dezynfekuje, zabija bakterie i chroni przed sraczką.
    Na Tajwanie niestety kranówka niekoniecznie nadaje się do picia, ale w większości miejsc publicznych są fontanny albo machiny z wodą w temperaturze wrzątek, letnia i zimna. Poza tym masa stoisk z herbatą (bubble tea pewnie już znacie?), sokami (ostatnio koło mojego domu jest taki świeżo wyciskany z marcheki, ananasa i guawy, piję na zdrową opaleniznę), smoothies itp.
    Wodę gazowaną widziałam raz. W bardzo drogim sklepie.

    Jak się jeszcze będą pytać, powiedz, że woda gazowana odchudza :D bo te bąbelki wypełniają żołądek i nie chce się jeść...

    Prześlij komentarz